sobota, 10 sierpnia 2013

                                                                 Rozdział 6.
-Poczekaj tutaj. Wyjdę przed dom i porozmawiam tam spokojnie.
-Okej- powiedziała Ola włączając film.
20 minut później Mateusz przyszedł wyraźnie posmutniały.
-Co się stało.?- dziewczyna od razu to zauważyła.
-Słuchaj musimy się na trochę rozstać.- powiedział patrząc jej w oczy.
-Dlaczego.?- dziewczynie też się popsuł humor.
-Moja mama jest ciężko chora. Muszę jechać się nią zająć.
-W takim razie pojadę z Tobą.
-Ale Ty masz szkołę.
-Wiem, załatwię sobie zwolnienie. Poza tym wystawiają już oceny, nie ma po co chodzić.
-No nie jestem taki pewny, czy Twoja mama się na to zgodzi.
-Myślę, że tak. Nie martw się o to. Pójdę do niej do kuchni i przedstawię sytuację. Zaraz wracam.- powiedziała wybiegając z pokoju.
Po chwili była już w kuchni.
-Mamuś.?- zaczęła.
-Tak Co tam Oluś.?
-Jest taka sprawa. Mama Mateusza jest bardzo chora i trzeba się nią zaopiekować. Pomyślałam, że mogłabym mu pomóc.
-A w szkole już masz jasną sytuację z ocenami.?
-Tak. Tylko jakieś usprawiedliwienie by się przydało.
-Okej, możesz z nim jechać, ja tu wszystko załatwię.
-Dziękuję mamuś. Kocham Cię- powiedziała przytulając mamę i całując w policzek.
Wyszła z kuchni i powiedziała do chłopaka.
-Mogę z Tobą jechać. Mama się zgodziła.
-Bardzo fajnie, że nie będę sam.
-Kiedy jedziemy.?
-Dzisiaj wieczorem. Musimy jeszcze do mnie do domu podjechać.
-No okej to ja się spakuję i możemy jechać do Ciebie- mówiąc to poszła w stronę szafy, wyjęła torbę i zaczęła pakować rzeczy które będą jej potrzebne.
-Jesteś niesamowita- powiedział Mateusz.
-Nie jestem, ja tylko chcę Ci pomóc, bo się w Tobie zakochałam.
-Ja w Tobie też, ale nie znasz mojej mamy i mimo to jedziesz ze mną pomóc w opiece nad nią.
-Oj robię to z miłości. Może akurat polubimy się z Twoją mamą.
-Też tak myślę to bardzo miła osoba. Tylko czasami za dużo powie.
-Spoko też tak często mam. Damy radę- powiedziała przytulając go.
-Z Tobą na pewno Jedziemy już. Zbieraj się.
Wyszli na korytarz, wzięła jeszcze kurtkę, ucałowała mamę i wyszli przed dom.
Po półgodzinie byli już u Mateusza w domu.
-Jak tu masz fajnie- powiedziała przyglądając się obrazom na ścianach i zdjęciom stojącym na szafce.
-To Twoja mama?- zapytała po chwili pokazując zdjęcie jakiejś kobiety.
-Tak to ona. Aha ma na imię Ewa. Wcześniej Ci nie mówiłem, bo wyleciało mi z głowy.
-Dobra zapamiętam. Pakujesz te rzeczy.?
-No tylko nie wiem co jeszcze.
-Poczekaj pomogę Ci.
Zapadła cisza, przez chwilę nie było słychać nic tylko ich oddechy.
-To chyba będzie na tyle- powiedziała Ola.
-Dzięki, zawsze miałem problem z pakowaniem.
-No to teraz ja będę to robić za Ciebie. Może tak być.?
-Jasne skarbie. A teraz chodź bo w końcu wcale nie wyjedziemy.- powiedział biorąc torbę i idąc w stronę drzwi.
Mieli przed sobą około 200 kilometrów do przejechania. Mateusz cieszył się, że nie musi jechać sam, bo nie dałby sobie ze wszystkim rady.
''Taka dziewczyna to skarb"-pomyślał.
-Wiesz co- powiedział.
-No co tam.?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też- odpowiedziała czyniąc go dzięki temu szczęśliwszym.
Ola była bardzo zmęczona wydarzeniami minionego dnia. Zdołowało ją spotkanie z Krystianem i jeszcze choroba matki jej nowego chłopaka. Ile jeszcze złego się wydarzy.?- zapytała samą siebie w myślach.- A może już wystarczy i teraz będzie już tylko dobrze.?- kolejne z pytań nie dawało jej spokoju.
_________________________________________________________________________________|
Kolejny rozdział :) Myślę, że się podoba. ;)) Dzięki Kasia za motywację :)

5 komentarzy:

  1. super :D a prosze cie bardzo 7 proszę teraz zaraz juz ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 będzie jutro wieczorem :)

      Usuń
    2. we no jutro go razem napiszemy :D

      Usuń
    3. Niee :D Sama będę pisać :D Tak jest lepiej, inaczej nie mogę się skupić ;c

      Usuń
    4. ojej razem bedzie fajnie :D

      Usuń