wtorek, 13 sierpnia 2013

                                                               Rozdział 8.
W środku nocy obudził ich telefon, jak się okazało ze szpitala. Ola nie wiedziała o co chodzi, ale widząc minę chłopaka domyśliła się, że stało się coś złego.
-Dziękuję za informacje. Rano zgłoszę się do szpitala.- Mateusz zakończył rozmowę i odłożył telefon.
-Kochanie co jest.?- zapytała zdezorientowana Ola.
-Moja mama właśnie zmarła....- powiedział łamiącym się głosem.
-O Boże. Nawet nie wiesz jak mi przykro- odpowiedziała przytulając go- Nie wyobrażam sobie żeby mojej mamy nagle zabrakło.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś. Bardzo mi pomaga Twoja obecność tutaj.
-A formalności związane z pogrzebem.? Trzeba to wszystko jakoś załatwić.
-Od rana zacznę załatwianie. Na początek pojadę do szpitala podpisać jakieś papiery, muszę też zadzwonić do najbliższej rodziny. Pomożesz mi wysprzątać dom i przygotować im miejsce do spania.?
-Jasne.
Tej nocy nie spali już wcale, tylko rozmawiali o tym co trzeba jeszcze zrobić.

***
Z samego rana pojechali do szpitala, Mateusz podpisał wszystkie dokumenty i pojechał załatwiać resztę formalności. Olka została w domu i zabrała się za sprzątanie.
Kiedy sprzątnęła już wszystko i była w trakcie gotowania obiadu zadzwoniła jej mama.
-Hej córciu, i co tam.?- przywitała się.
-No nie mam dobrych wiadomości- powiedziała Ola smutno.
-A co się stało.?
-Mama Mateusza zmarła dziś w nocy.
-O Boże. A dajecie sobie radę.?
-Tak, Mateusz załatwia sprawy formalne a ja sprzątam dom i gotuję obiad.
-Przyjechałabym do Was, ale nie mogę zostawić gospodarstwa.
-Dobrze mamo, nie ma sprawy. Ja kończę, bo Mateusz wrócił.
-To trzymaj się tam. Przekaż mu wyrazy współczucia. Pa córeczko.
-Dobrze. Pa mamuś.

***
Kiedy odłożyła telefon usłyszała chrzęst przekręcanego klucza.
-Mateusz to Ty.?- zapytała.
-Tak, gdzie jesteś.?
-W kuchni- odkrzyknęła.
-Hej kochanie- powiedział całując ją.- I jak tak posprzątane.?
-Hej skarbie- odwzajemniła pocałunek- tak i dlatego wzięłam się za obiad. A Ty załatwiłeś wszystko.?
-Tak. W czwartek pogrzeb będzie. Rodzina zjedzie jutro: część przed południem a część na sam wieczór.
-Okej. Mama dzwoniła. Kazała przekazać Ci wyrazy współczucia.
-Dziękuję. A ona nie przyjedzie.?
-Nie może zostawić gospodarstwa.
-Rozumiem.
Zapadła cisza. Mateusz wyszedł do łazienki a Ola gotowała dalej w spokoju.
-Tak w ogóle co gotujesz.?- zapytał Mateusz zachodząc ją z tyłu i przytulając.
-Spaghetti carbonara, może być.?
-Jasne. nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
-Pewnie zginąłbyś marnie kotku. Puść mnie teraz.
-Okej- powiedział odsuwając się.
10 minut później jedli obiad i rozmawiali, w pewnym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Dzięki Kasia za motywację ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz