sobota, 3 sierpnia 2013

                                                                   Rozdział 1.
Wszystko zaczęło się w maju. Tego dnia było wyjątkowo gorąco. Ola nie zważając na chłopaków, którzy co chwilę na nią pogwizdywali, szła na autobus. Mimo że miała chłopaka to akurat dziś nie mógł przyjechać po nią do szkoły. Pierwszy raz od ponad pół roku miała jechać busem. Nie wiedziała jeszcze że tego dnia coś się w jej życiu zacznie zmieniać.
***
Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek telefonu. Nie spoglądając na wyświetlacz odebrała go.
-Tak.?
-Hej skarbie. Jedziesz już do domu.
-Oo hej. Nie, dopiero idę na busa. A ty gdzie jesteś.?
-Jestem u kolegi.
-Wpadniesz dziś do mnie wieczorem.?
-Oczywiście że tak.
-To się cieszę. Słuchaj muszę kończyć, bo mamy jeszcze z Tomkiem trochę do obgadania.
-No okej. Widzimy się wieczorem. Pa.
-No hej.
***
Po 10 minutach siedziała już w autobusie. Zauważyła, że kierowca cały czas na nią zerka. Początkowo udawała, że jest zajęta pisaniem smsów, ale po chwili zirytowało ją to ciągłe przypatrywanie się jej.
Schowała telefon do torby i powiedziała do kierowcy
-Ty się lepiej patrz na drogę, bo wypadek spowodujesz.
-Jestem dobrym kierowcą.
-Nie bądź taki mądry. Tak poza tym to dlaczego ciągle się mi przypatrujesz.?
-Bo jesteś ładna?
-Noooo to jest mocny argument. Ale widzisz mnie pierwszy raz w życiu i już Ci się spodobałam.?
-Nie widzę Cię pierwszy raz.
-Jak to.?
-Czasami przejeżdżam obok Twojej szkoły i widzę jak wsiadasz do jakiegoś samochodu. Bodajże jest to czarne bmw.
-Tak, to samochód mojego chłopaka.
-Masz chłopaka.?- Ola zauważyła, że kierowcy zrzedła mina.
-No mam, Nie powinno Cię to dziwić.
-No w sumie- przyznał chłopak.
Na chwilę zapadła cisza, Dziewczyna postanowiła ją przerwać.?
-Tak w ogóle jak masz na imię.?
-Mateusz. A Ty.?
-Ola.
-Miło poznać- powiedziała podając mu rękę.
-Również- odpowiedział uśmiechając się.
-Oooo to już mój przystanek. Na prawdę miło było poznać. Cześć.
-Mnie również. Cześć.
***
Gdy wysiadła zadzwoniła po mamę, która po kilku minutach przyjechała po nią, zawiozła do domu a sama udała się na zakupy.
Ola postanowiła trochę się ogarnąć, odrobić lekcje i poczekać na Krystiana.
Około 19 zjawił się pod jej drzwiami z bukietem róż.
-Hej misiek. Przeskrobałeś coś, że mi kwiaty przynosisz.?- zapytała na powitanie przytulając go i całując w policzek.
-Hej skarbie. Nie, nic nie przeskrobałem. Od dzisiaj zawsze będziesz dostawać kwiaty- powiedział odwzajemniając całus i wręczając bukiet.
-Tylko pamiętaj na drugi raz kup białe róże- powiedziała śmiejąc się i wkładając kwiaty do wazonu.
-O matko zapomniałem, że Ty wolisz białe.
-Już dobrze, czerwone też nie są złe.
-Chciałem zabrać Cię dziś w jedno miejsce.
-Zabrzmiało dość tajemniczo. Poczekaj przebiorę się tylko.
-Wyglądasz ładnie w tym w czym jesteś.
-No w dresie nie pojadę, bez przesady- zażartowała.- Poczekaj chwilę- dodała wyplątując się z jego objęć.
Poszła do pokoju, założyła krótkie szorty i bluzkę na szerokich ramiączkach.
***
Po godzinie byli na miejscu.
-Ej gdzie my jesteśmy.?- zapytała wysiadając z samochodu i rozglądając wokoło.
-Poczekaj, za chwilę się dowiesz.
Poszli w kierunku jakiegoś domu. Ola była zdezorientowana i nie wiedziała o co chodzi jej chłopakowi. Już miała zapytać czy daleko jeszcze, ale w tym samym momencie zatrzymali się a Krystian powiedział
-Jesteśmy na miejscu.
-Ale czyj to dom.?- Ola była coraz bardziej zdziwiona.
-Jakby Ci to wyjaśnić. To jest nowy dom moich rodziców....
-To gdzie oni są?
-Daj mi dokończyć. Udostępnili mi go na dzisiejszą noc.
-Aaaaa- dziewczyna wszystko już zrozumiała.- Ale jak ja jutro dotrę do szkoły.?
-Masz wolne. Twoja mama powiedziała, że wszystko załatwi w szkole.
-Jaka konspiracja za moimi plecami. Trzeba było powiedzieć.
-Wtedy nie było by niespodzianki.
-Faktycznie.
W tym momencie dziewczynie zaburczało w brzuchu.
-Sorry- powiedziała- masz tu coś do jedzenia?
-W środku czeka na nas kolacja.
-To wchodźmy już.
-Okej.
***
Ten wieczór był bardzo miły. Rozmawiali, zjedli razem kolację a potem oglądali filmy. Kiedy wstała rano i zobaczyła Krystiana obok niej od razu pomyślała
"Jak to fajnie byłoby się obok niego budzić każdego ranka".
Chciała podnieść się do góry, ale w tym momencie zakręciło jej się w głowie.
-O cholera- powiedziała może i trochę za głośno.
-Kochanie.? Stało się coś.?- chłopak od razu się przebudził.
-Nie nie, zakręciło mi się w głowie.
- Aha, ale na pewno już okej.?
-Tak, tak.
Poleżeli jeszcze około godziny, wstali, zjedli śniadanie, poszli na spacer a potem wrócili do miasta.
-Dziękuję za poprzednią noc i dzisiejszy dzień- powiedziała przytulając się do niego.
-Nie ma za co.
Po tych słowach pocałował ją a ona wysiadła z samochodu i udała się w stronę domu. Mamy nie było.
"Pewnie znowu jest u koleżanki albo pojechała do babci"- pomyślała i poszła do swojego pokoju.
_______________________________________________________________________________
Kolejny rozdział postaram się dodać jutro. I poproszę o komentarze. :)

1 komentarz: