poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 11.

Weekend minął im szybko. Dopiero teraz zaczęła zdawać sobie sprawę, że to ostatni tydzień szkoły. Kończyła wcześniej, bo była maturzystką. Ciągle myślała o propozycji Mateusza dotyczącej zalegalizowania ich związku. Była pewna, że to on jest tym jedynym i że teraz na pewno się nie myli.
Kiedy tak rozmyślała usłyszała znajomy głos
-Hej hej Olka, halo! Pora się obudzić- Kaja przywróciła ją do rzeczywistości.
-Hej, strasznie się zamyśliłam.
-Widzę, o mało nie weszłaś w tych dwóch policjantów.
-Dobrze, że w porę się zjawiłaś, bo miałabym niezłe kłopoty. Zobacz ten jeden jakoś tak się patrzy na nas i uśmiecha.
-Na nas? Chyba na Ciebie. Wyglądasz dziś zjawiskowo to się gapi.- zaśmiała się przyjaciółka.
-Oj, nie przesadzaj.
Po tych słowach ruszyła w stronę przystanku. Mateusz oczywiście miał kurs i nie obyło się bez czułego powitania i zaproszenia na kawę.
Kiedy już byli w kawiarni Ola powiedziała.
-W piątek mam koniec roku. Później muszę pojawić się tylko przez 7 dni w szkole i na zakończenie bo wyniki.
-To świetnie, będziemy mieć dużo czasu. Musimy wreszcie zająć się pewną sprawą.- powiedział.
-Tak myślałam o tym.
-I co wymyśliłaś- zapytał płacąc rachunek- chodź na spacer to mi wszystko opowiesz.
-Myślę, że nie ma co robić dużego wesela. Mała ceremonia w kościele, kilkoro gości, mam na myśli najbliższą rodzinę i przyjaciół no i obiad w restauracji.- opowiadała.
-Co ja bym bez ciebie zrobił?- powiedział Mateusz całując ją w policzek.
-Nie wiem kotku. Teraz wracajmy do domu.

***
Po powrocie do domu poinformowali o wszystkim mamę a po zakończeniu roku w szkole Oli zabrali się za wszystkie załatwienia związane ze ślubem.
Maturę zdała bardzo dobrze, wręcz śpiewająco. Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie pod koniec sierpnia a potem wyruszyli w długą podróż. Mateusz przygotował dla Oli niespodziankę i zabrał ją na stadion Borussi Dortmund gdzie poznała wszystkich zawodników i oczywiście Lewego, którego tak uwielbiała.
Kilka miesięcy później zostali rodzicami a dziewczyna poszła na studia prawnicze.
_________________________________________________________________________________
To już ostatni rozdział. Mam nadzieję, że się podobało :) Od jutra zabieram się za kolejne opowiadanie, tym razem coś związanego z piłką nożną. Dziękuję za komentarze :)

Rozdział 10.

Następnego dnia, a był to dzień pogrzebu, wstali dosyć wcześnie. Jeszcze w nocy dojechało kilka osób, więc Ola musiała się wszystkimi zająć. Po zjedzeniu śniadania, zabrała się za prasowanie ubrań, a potem za przygotowanie czegoś na przyjęcie, które planowano zrobić w domu.
O 14 wyszli z domu i poszli w stronę kościoła. Po 2 godzinach byli z powrotem w domu. Mateusz był znowu bardzo przygnębiony, ale dzięki staraniom Oli jego humor dosyć szybko się poprawił. Kiedy zjedli obiad dziewczyna usłyszała kilka pochwał na swój temat i mistrzowsko wykonanego spaghetti bolognese i deseru w postaci musu pomarańczowego z dodatkiem goździków. Wszyscy byli bardzo zadowoleni, niestety nadszedł czas pożegnania.
-No Mateusz trzymaj się i nie wypuść takiej dziewczyny z rąk- powiedziała ciocia całując chłopaka w policzek- A Ty pilnuj go dobrze- zwróciła się do Oli również dając jej całusa.
-Stary, miło było cię zobaczyć- kuzyn uścisnął mu rękę- aaaa i twoja laska jest bardzo ładna i fajna- powiedział śmiejąc się.
-Dzięki Kacper- powiedziała Ola- No to do miłego zobaczenia, miejmy nadzieję, że w innych, bardziej przyjemnych okolicznościach- dodała.
Kiedy wsiadali do samochodów, Ola i Mateusz stali przed domem czekając aż odjadą.

***
-No i już po wszystkim- powiedziała po chwili przytulając się do Mateusza.-Nie było tak źle. Masz bardzo miłą rodzinkę.
-Myślałem, że nie przypadniecie sobie do gustu, a tu proszę ciotka z miejsca cię polubiła. Jak ty to robisz.?
-Ale co.?
-Jesteś tak miła dla kogoś kogo widzisz pierwszy raz. Całkiem jakbyście się znali wcześniej.
-Ja tak po prostu mam. chodź do domu. Trzeba posprzątać i wracać.
-Noo tak tak. Jeszcze dziś musimy wrócić. żebyś po weekendzie spokojnie poszła do szkoły a ja do pracy.
Godzinę później zamykali już drzwi zastanawiając się czy wszystko posprzątali. Mateusz wrócił jeszcze wyłączyć prąd i zabrał się za pakowanie toreb do samochodu.
Kiedy byli już w drodze chłopak zapytał Olę.
-Kochanie, a z nami co dalej będzie.?
-Co masz na myśli.?
-Może pomyślimy o zalegalizowaniu naszego związku.?
-Też ostatnio o tym myślałam. Ale może w wakacje co.?
-Dobrze. W takim razie musimy zapytać twojej mamy o pewną rzecz.
-O właśnie zadzwonię do niej.
Kiedy miała zamiar wybrać jej numer zobaczyła smsa z zastrzeżonego numeru. Jego treść była zaskakująca
Głupia szmato rzuć go i to szybko bo potem możesz żałować. Ktoś życzliwy.
-Kurde....- powiedziała
-Co jest?- zapytał Mateusz zatrzymując samochód.
-Krystian mi napisał. Zresztą sam zobacz.
-A to idiota- powiedział chłopak ruszając.
-Dobra ja dzwonię do tej mamy, z nim się później rozliczę.
Wybrała numer i już po chwili mama odebrała.
-No co tam córeczko.?
-Cześć mamo. My już jedziemy. Będziemy za godzinę.
-Dobrze, to ja wam przygotuję coś do jedzenia.- powiedziała i rozłączyła się.
Kiedy odłożyła telefon zaczęła rozmawiać z Mateuszem. Jednak po jakimś czasie wygrało zmęczenie i zasnęła. Nie poczuła jak chłopak odpinał jej pasy i zaniósł do domu. Obudziła się jak było już ciemno. Mateusz siedział na kanapie o oglądał jakiś film.
-Kochanie, która godzina.?- zapytała.
-21 jest. Spałaś jakieś 4 godzinki- powiedział podchodząc do niej i biorąc na kolana.
-O matko, dobra idę do łazienki i po coś do jedzenia, a w nocy to nie wiem co będę robić.- powiedziała wstając.
-Ale ja wiem- odpowiedział z tym uwielbianym przez nią łobuzerskim uśmiechem.
Po półgodzinie wróciła ubrana w swoją ulubioną piżamę i z talerzem kanapek w ręku.
-Sama to wszystko zjesz?- zapytał zdziwiony chłopak.
-Nie, jak chcesz to bierz. Jestem jakoś dziwnie głodna.- powiedziała.
Kiedy zjedli wszystkie kanapki i skończyli oglądać film postanowili się położyć. Nie wiedzieli jeszcze, że Krystian szykuje dla nich kolejną niespodziankę....
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Jesteś.?- to skomentuj. Kasia to dla Ciebie ;) ;* ;D

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 9.

-Ja otworzę- powiedziała Ola idąc w stronę drzwi.
Kiedy tylko je otworzyła od razu tego pożałowała. Zobaczyła Krystiana.
-Czego tu.?- warknęła.
-A może grzeczniej.- bardziej stwierdził niż zapytał.
-Czego tu szukasz?- zapytała kolejny raz.
-Ciebie.
-No więc jestem. Powiesz wreszcie czego chcesz.?
-Tak. Chodzi mi o twojego chłopaka, chyba nie znasz o nim całej prawdy.
-A tobie się chyba poprzestawiało w głowie. Mateusz jest mi wierniejszy od ciebie. Cały czas jest ze mną.
-Poczekaj pokażę ci coś a na pewno zmienisz o nim zdanie.- powiedział podając jej telefon.
-No i co.? To zdjęcie ma niby o czym świadczyć? O twojej głupocie.?- zapytała  z ironią.
-Nie, o zdradzie twojego chłopaka.
-To nie jest jego postura, a poza tym nie ma takich ciuchów. Także spadaj. Żegnam.-powiedziała zamykając drzwi.
Idąc z powrotem do kuchni nie mogła opanować śmiechu.
-Czemu ci tak wesoło.?
-Bo.... przyszedł tu Krystian i chciał mnie przekonać, że mnie zdradzasz... nie mogę- powiedziała śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Debil- stwierdził Mateusz i zaczął się śmiać.
Śmiali się jeszcze z 10 minut a potem dokończyli obiad i wzięli się za zmianę pościeli i rozłożenie jej na łóżkach.

***
Kiedy już skończyli włączyli sobie film oparty na jakiejś prawdziwej historii.
Około godziny 18 usłyszeli kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem było to 5 osób z rodziny, które przyjechały na pogrzeb.
Po przywitaniu Ola zaprowadziła ich do kuchni, zrobiła herbatę i kanapki.
-Mateusz, masz bardzo miłą i ładną dziewczynę- powiedziała ciocia.
-Oj ciociu wiem- odpowiedział przytulając się do Oli.- Bardzo mi pomaga, mimo że się tak krótko znamy.
-Takiej dziewczyny to ze świeczką szukać.- dodała kobieta.
Siedzieli kilka godzin i rozmawiali dosłownie o wszystkim. Ola nie znała wcześniej żadnych szczegółów z życia rodziny chłopaka i w tym krótkim czasie dowiedziała się bardzo wiele.
Po pewnym czasie ciocia zapytała
-W którym pokoju mamy spać.?
-Na górze obok łazienki. Macie wszystko przygotowane.- odpowiedziała Ola.
-Dziękujemy bardzo. Dobranoc.
-Dobranoc. Chłopaki a wy za mną, zaprowadzę was do pokoju.-rzuciła w stronę kuzynów.
-Spoko- powiedzieli- to idziemy.
Zaprowadziła ich do pokoju a sama zeszła na dół i wzięła się za sprzątanie po kolacji.
Mateusz podszedł do niej i zapytał
-No i jak.? Nie było tak źle a ty się martwiłaś.
-Oj tam, przecież ja zawsze przejmuję się na zapas a potem jest okej. To co idziemy spać.?- zapytała odkładając ścierkę i biorąc go za rękę.
-Mam lepszy pomysł.- powiedział ciągnąc ją do łazienki.
-Chyba wiem o co ci chodzi. Dobry pomysł- powiedziała...
_________________________________________________________________________________
Sorry że teraz dopiero ale nie miałam czasu. Kasia dzięki za kolejną motywację ;) Następny dodam jutro. ;d

wtorek, 13 sierpnia 2013

                                                               Rozdział 8.
W środku nocy obudził ich telefon, jak się okazało ze szpitala. Ola nie wiedziała o co chodzi, ale widząc minę chłopaka domyśliła się, że stało się coś złego.
-Dziękuję za informacje. Rano zgłoszę się do szpitala.- Mateusz zakończył rozmowę i odłożył telefon.
-Kochanie co jest.?- zapytała zdezorientowana Ola.
-Moja mama właśnie zmarła....- powiedział łamiącym się głosem.
-O Boże. Nawet nie wiesz jak mi przykro- odpowiedziała przytulając go- Nie wyobrażam sobie żeby mojej mamy nagle zabrakło.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś. Bardzo mi pomaga Twoja obecność tutaj.
-A formalności związane z pogrzebem.? Trzeba to wszystko jakoś załatwić.
-Od rana zacznę załatwianie. Na początek pojadę do szpitala podpisać jakieś papiery, muszę też zadzwonić do najbliższej rodziny. Pomożesz mi wysprzątać dom i przygotować im miejsce do spania.?
-Jasne.
Tej nocy nie spali już wcale, tylko rozmawiali o tym co trzeba jeszcze zrobić.

***
Z samego rana pojechali do szpitala, Mateusz podpisał wszystkie dokumenty i pojechał załatwiać resztę formalności. Olka została w domu i zabrała się za sprzątanie.
Kiedy sprzątnęła już wszystko i była w trakcie gotowania obiadu zadzwoniła jej mama.
-Hej córciu, i co tam.?- przywitała się.
-No nie mam dobrych wiadomości- powiedziała Ola smutno.
-A co się stało.?
-Mama Mateusza zmarła dziś w nocy.
-O Boże. A dajecie sobie radę.?
-Tak, Mateusz załatwia sprawy formalne a ja sprzątam dom i gotuję obiad.
-Przyjechałabym do Was, ale nie mogę zostawić gospodarstwa.
-Dobrze mamo, nie ma sprawy. Ja kończę, bo Mateusz wrócił.
-To trzymaj się tam. Przekaż mu wyrazy współczucia. Pa córeczko.
-Dobrze. Pa mamuś.

***
Kiedy odłożyła telefon usłyszała chrzęst przekręcanego klucza.
-Mateusz to Ty.?- zapytała.
-Tak, gdzie jesteś.?
-W kuchni- odkrzyknęła.
-Hej kochanie- powiedział całując ją.- I jak tak posprzątane.?
-Hej skarbie- odwzajemniła pocałunek- tak i dlatego wzięłam się za obiad. A Ty załatwiłeś wszystko.?
-Tak. W czwartek pogrzeb będzie. Rodzina zjedzie jutro: część przed południem a część na sam wieczór.
-Okej. Mama dzwoniła. Kazała przekazać Ci wyrazy współczucia.
-Dziękuję. A ona nie przyjedzie.?
-Nie może zostawić gospodarstwa.
-Rozumiem.
Zapadła cisza. Mateusz wyszedł do łazienki a Ola gotowała dalej w spokoju.
-Tak w ogóle co gotujesz.?- zapytał Mateusz zachodząc ją z tyłu i przytulając.
-Spaghetti carbonara, może być.?
-Jasne. nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
-Pewnie zginąłbyś marnie kotku. Puść mnie teraz.
-Okej- powiedział odsuwając się.
10 minut później jedli obiad i rozmawiali, w pewnym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Dzięki Kasia za motywację ;*

niedziela, 11 sierpnia 2013

                                                                    Rozdział 7.
Kiedy dojechali na miejsce była późna noc. Poszli do domu matki Mateusza, rozpakowali się i zjedli późną kolację. Po posprzątaniu położyli się spać jednak jakoś nie mogli zasnąć i postanowili obejrzeć jakiś film. Skończył się wczesnym rankiem a oni zrobili śniadanie i zaczęli powoli zbierać się do szpitala.
Chłopak do końca nie wiedział co jest jego mamie, bo lekarz nie mógł wyjaśnić wszystkiego dokładnie przez telefon.
-O czym myślisz.?- zapytała nagle Ola.
-Co.?- odpowiedział trochę nie bardzo wiedząc o co pytała.
-O czym tak dumasz.? Jesteś nieobecny duchem.
-O mamie. Nie wiem w jakim jest stanie ani nic.
-To posprzątajmy i jedźmy już.- powiedziała wstając od stołu
-Okej.
Po godzinie byli już w drodze do szpitala. Po przybyciu udali się do gabinetu lekarza prowadzącego.
-Dzień dobry. Ja jestem synem pani Ewy Kowalskiej. Trafiła tu wczoraj do szpitala. Mógłbym się dowiedzieć o stan jej zdrowia i co się dokładnie stało.?
-Dzień dobry. Dobrze, że pan przybył tak szybko. A Pani kim jest.?- zwrócił się do Oli.
-Ja....- zaczęła.
-To moja dziewczyna, bardzo mi zależy żeby była przy tej rozmowie.
-Dobrze, niech zostanie. Ja się nazywam Adam Nowak i jestem jej lekarzem prowadzącym. No nie jest dobrze. Pańska mama miała rozległy zawał i obecnie jest w śpiączce.
-Zawał.? Ona zawsze była okazem zdrowia.
-Podajemy leki, utrzymujemy ją w śpiączce jak już mówiłem i stan jest ciężki ale stabilny.
-Mógłbym do niej zajrzeć?
-Tak ale tylko na chwilę.
-Proszę mnie o wszystkim informować.
-Dobrze, o wszystkim będzie Pan wiedział.
Wyszli z gabinetu i skierowali się w stronę sali wskazanej przez pielęgniarkę spotkaną na korytarzu.
Ola została i czekała aż chłopak wyjdzie od mamy.
Po kilku minutach wyszedł, ale był bardzo zdołowany.
-No i jak.?
-Niedobrze to wygląda.
-Trzeba być dobrej myśli. Nie martw się, ona na pewno z tego wyjdzie. A teraz wracajmy do domu bo i tak nic tu po nas.
-Masz rację- powiedział przytulając ją w pasie i prowadząc w stronę drzwi.

***
Tego dnia Olce nie udało się chociaż troszeczkę poprawić humor Mateuszowi, mimo że bardzo się starała.
Gdyby jej mama była w tej samej sytuacji na pewno jej zachowanie niczym by się nie różniło.
Choroba matki chłopaka wystawiła ich , jeszcze dość krótki związek, na dużą próbę. Pomyślała, że jeśli ją przetrwają nic nie zniszczy uczuci, które ich połączyło.
________________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział. Trochę krótki, ale następne będą dłuższe. :)
Jak już jesteś zostaw kom :)

sobota, 10 sierpnia 2013

                                                                 Rozdział 6.
-Poczekaj tutaj. Wyjdę przed dom i porozmawiam tam spokojnie.
-Okej- powiedziała Ola włączając film.
20 minut później Mateusz przyszedł wyraźnie posmutniały.
-Co się stało.?- dziewczyna od razu to zauważyła.
-Słuchaj musimy się na trochę rozstać.- powiedział patrząc jej w oczy.
-Dlaczego.?- dziewczynie też się popsuł humor.
-Moja mama jest ciężko chora. Muszę jechać się nią zająć.
-W takim razie pojadę z Tobą.
-Ale Ty masz szkołę.
-Wiem, załatwię sobie zwolnienie. Poza tym wystawiają już oceny, nie ma po co chodzić.
-No nie jestem taki pewny, czy Twoja mama się na to zgodzi.
-Myślę, że tak. Nie martw się o to. Pójdę do niej do kuchni i przedstawię sytuację. Zaraz wracam.- powiedziała wybiegając z pokoju.
Po chwili była już w kuchni.
-Mamuś.?- zaczęła.
-Tak Co tam Oluś.?
-Jest taka sprawa. Mama Mateusza jest bardzo chora i trzeba się nią zaopiekować. Pomyślałam, że mogłabym mu pomóc.
-A w szkole już masz jasną sytuację z ocenami.?
-Tak. Tylko jakieś usprawiedliwienie by się przydało.
-Okej, możesz z nim jechać, ja tu wszystko załatwię.
-Dziękuję mamuś. Kocham Cię- powiedziała przytulając mamę i całując w policzek.
Wyszła z kuchni i powiedziała do chłopaka.
-Mogę z Tobą jechać. Mama się zgodziła.
-Bardzo fajnie, że nie będę sam.
-Kiedy jedziemy.?
-Dzisiaj wieczorem. Musimy jeszcze do mnie do domu podjechać.
-No okej to ja się spakuję i możemy jechać do Ciebie- mówiąc to poszła w stronę szafy, wyjęła torbę i zaczęła pakować rzeczy które będą jej potrzebne.
-Jesteś niesamowita- powiedział Mateusz.
-Nie jestem, ja tylko chcę Ci pomóc, bo się w Tobie zakochałam.
-Ja w Tobie też, ale nie znasz mojej mamy i mimo to jedziesz ze mną pomóc w opiece nad nią.
-Oj robię to z miłości. Może akurat polubimy się z Twoją mamą.
-Też tak myślę to bardzo miła osoba. Tylko czasami za dużo powie.
-Spoko też tak często mam. Damy radę- powiedziała przytulając go.
-Z Tobą na pewno Jedziemy już. Zbieraj się.
Wyszli na korytarz, wzięła jeszcze kurtkę, ucałowała mamę i wyszli przed dom.
Po półgodzinie byli już u Mateusza w domu.
-Jak tu masz fajnie- powiedziała przyglądając się obrazom na ścianach i zdjęciom stojącym na szafce.
-To Twoja mama?- zapytała po chwili pokazując zdjęcie jakiejś kobiety.
-Tak to ona. Aha ma na imię Ewa. Wcześniej Ci nie mówiłem, bo wyleciało mi z głowy.
-Dobra zapamiętam. Pakujesz te rzeczy.?
-No tylko nie wiem co jeszcze.
-Poczekaj pomogę Ci.
Zapadła cisza, przez chwilę nie było słychać nic tylko ich oddechy.
-To chyba będzie na tyle- powiedziała Ola.
-Dzięki, zawsze miałem problem z pakowaniem.
-No to teraz ja będę to robić za Ciebie. Może tak być.?
-Jasne skarbie. A teraz chodź bo w końcu wcale nie wyjedziemy.- powiedział biorąc torbę i idąc w stronę drzwi.
Mieli przed sobą około 200 kilometrów do przejechania. Mateusz cieszył się, że nie musi jechać sam, bo nie dałby sobie ze wszystkim rady.
''Taka dziewczyna to skarb"-pomyślał.
-Wiesz co- powiedział.
-No co tam.?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też- odpowiedziała czyniąc go dzięki temu szczęśliwszym.
Ola była bardzo zmęczona wydarzeniami minionego dnia. Zdołowało ją spotkanie z Krystianem i jeszcze choroba matki jej nowego chłopaka. Ile jeszcze złego się wydarzy.?- zapytała samą siebie w myślach.- A może już wystarczy i teraz będzie już tylko dobrze.?- kolejne z pytań nie dawało jej spokoju.
_________________________________________________________________________________|
Kolejny rozdział :) Myślę, że się podoba. ;)) Dzięki Kasia za motywację :)

czwartek, 8 sierpnia 2013

                                                                          Rozdział 5.
Przebudziła się  w nocy, przebrała w piżamę, przykryła Mateusza kocem i poszła dalej spać. Rano strasznie bolała ją głowa, a gdy przypomniała sobie wczorajsze wydarzenia, odechciało jej się wszystkiego. Jednak dzięki miłemu panu kierowcy, który całą noc spał obok niej, zaczęła odzyskiwać dawną chęć do życia.
Zrobił jej śniadanie, a potem postanowili posprzątać i pójść na spacer. Przy okazji ugotowali też obiad.
Mama była bardzo zadowolona, ale też martwiła się o Olę i postanowiła z nią porozmawiać.
-Córeczko co Ty wyprawiasz.?- zaczęła.
-Ale mamo o co Ci chodzi.?
-Rozstałaś się z Krystianem i już masz nowego chłopaka. Tak nie można.
-Mi mówisz, że nie można? A jak on przez 4 miesiące miał jakąś panienkę na boku to było dobrze.?
-Nic nie wiedziałam.
-Ja też nie, wczoraj się dowiedziałam. Dosłownie przez przypadek jak byłam z Matim na kawie. Myślisz, że to miło widzieć kogoś z kim było się tak długo w towarzystwie innej dziewczyny.?
-Nie, nie miło.
-No właśnie. Więc mi nie wyrzucaj, że to ja jestem ta zła, bo to nieprawda.
-W takim razie już wiem o co poszło i przepraszam, że tak naskoczyłam, ale martwię się o Ciebie.
-Dobrze mamo, rozumiem.- powiedziała i przytuliła ją.- A teraz pozwól, że pójdziemy z Mateuszem na spacer.
-No dobrze idźcie.

***
Poszli w stronę wsi i po paru minutach okazało się, że to był bardzo zły pomysł. Spotkali Krystiana, który akurat był u mechanika.
-O nie- powiedziała Ola i gwałtownie przystanęła.
-Co się dzieje.?- zapytał patrząc w tym kierunku co ona- No chyba nie będziemy się ukrywać przed nim.? On jakoś wczoraj nie miał skrupułów.
-Masz rację. Idziemy- powiedziała ruszając i ciągnąc chłopaka za rękę.
Oczywiście Krystian nie omieszkał skomentować nowego związku dziewczyny.
-O proszę proszę... Kogo my tu mamy.?
-Jakiś problem.?- zapytała Olka.
-Tak i to ogromny. Mi wyrzucasz romanse a sama co robisz.?
-Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie miałam dwóch chłopaków w czasie naszego związku, który wczoraj się zakończył. Przypominam przez Ciebie.
-To nasz związek się zakończył.?
-A co myślałeś, że Ci wybaczę.? Bo co przez 4 miesiące myliłeś dziewczynę.? Ogarnij się człowieku.
-No dobra, w takim razie życzę szczęścia z nim- powiedział obrzucając Mateusza zawistnym a zarazem zazdrosnym spojrzeniem.
-Spadaj, mam gdzieś Twoje "szczęścia". Idź do tej swojej panienki.
-A pójdę. Cześć.
-Żegnam.- powiedziała mijając go.
Poczekała aż odejdą na bezpieczną odległość i powiedziała
-Jaka ulga, wszystko mu wyrzuciłam i od razu lepiej.
-Widzisz, a tak chciałaś zawracać.
-Dzięki Tobie tego nie zrobiłam. Po raz kolejny Twoja dobra rada. Dziękuję- powiedział całując go.
-Proszę. A za co ten całus.?
-Za to, że pojawiłeś się w odpowiednim momencie mojego życia i pozwoliłeś mi przejrzeć na oczy.
-Bardzo odpowiedni moment. Taki przeskok od jednego do drugiego.
-Przecież tak lepiej. On ma pocieszenie, ja też. Jesteśmy kwita. Teraz to będziesz miał ze mną ciężko.
-Dlaczego.?
-Mam trudny charakter.
-A ja mam na niego sposób.- powiedział tajemniczo.
-A jaki.?
-Na przykład taki- po tych słowach wziął ją na ręce i pocałował.- Ale mam wiele innych.
-Koniecznie musisz mi je pokazać.
-Mamy przed sobą dużo czasu.
-Postaw mnie - powiedziała. -Jak dużo czasu.?- dodała
-Całe życie i jeden dzień dłużej.
-Piękna perspektywa. Powiem Ci coś.
-No dajesz.
-Jestem głodna.
Chłopak zaczął się śmiać.
-To chodź mój kochany głodomorze, wracamy w takim razie- powiedział.
Zawrócili trzymając się za ręce i śmiejąc.
Zjedli obiad i postanowili obejrzeć film. Jednak przerwał im telefon...
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że się spodoba. Kasia dzięki za pełne motywacji komentarze. :) Kolejny jutro jak znajdę chwilkę czasu :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

                                                                Rozdział 4.

Następnego dnia było dość ciepło ale siąpił deszcz. Ubrała się w granatowe rurki i jasną bluzkę z długim rękawem. Wzięła też parasol, bo postanowiła wracać busem. Była obrażona na Krystiana i nie chciała z nim rozmawiać dlatego rano usiadła z tyłu obok Kai i odsunęła się jak najdalej kiedy chciał ją pocałować.
Wielokrotnie pytał o co jej chodzi, ale nie uzyskał odpowiedzi na to pytanie.
Kiedy wysiadała powiedziała mu tylko, że jeśli nadal nie wie o co chodzi to jest totalnym idiotą, posłała obrażone spojrzenie i trzasnęła drzwiami, mimo że wiedziała, że on tego nie lubi.
-Czemu jesteś taka zła.?- zapytała Kaja.
-Nie wiem. Ostatnio doprowadza mnie do szału. Niby nic nie robi, jest taki jak zawsze a strasznie mnie denerwuje.
-A jak tam Mateusz.? O czym wczoraj gadaliście tyle czasu.?- ciekawość przyjaciółki była coraz większa.
-Tak szczerze to o samych głupotach. Opowiadał mi jakieś śmieszne historie.
-Słyszałam, że prawie cały czas się śmiałaś do tego telefonu.
Rozmowę dziewczyn przerwało przybycie nauczyciela.
-Opowiem Ci resztę później- rzuciła w stronę Kai- teraz muszę kogoś poszukać, powiedz że się spóźnię- i już jej nie było.
***
Tego dnia Kaja nie mogła jechać do Olki, więc po szkole pożegnały się i poszły każda w swoją stronę.
Mateusz znowu był bardzo zadowolony i dziewczyna musiała mu przypomnieć o bilecie.
-Hej hej ja tu nadal czekam.- powiedziała z nutką irytacji w głosie.
-Przepraszam Cię ale działasz jakoś tak że nie mogę oderwać wzroku. Trzymaj- powiedział podając jej bilet.
-Dzięki. Pogadamy dzisiaj wieczorem.?
-A ja mam dla Ciebie inną propozycję.
-Jaką.?
-Jedź ze mną aż do ostatniego przystanku i zapraszam Cię na kawę. Co Ty na to.?
-Okej. Ale potem musisz mnie odwieźć pod dom, odprowadzić pod drzwi i wytłumaczyć wszystko mojej mamie.
-Nie ma sprawy.
I znowu przez cały czas śmiali się i rozmawiali. Po 45 minutach byli już w kawiarni. Mateusz polecił jej kawę którą zawsze zamawia i ciastko na poprawę humoru.
Nie wiedziała jeszcze, że za chwilę dowie się czegoś czego by się nigdy nie spodziewała.
***
Siedzieli nieustannie rozmawiając i śmiejąc się i co jakiś czas łapiąc za ręce.
Nagle Oli zrzedła mina.
-Co jest.?- zapytał zdziwiony Mateusz.
-Spójrz tam- wskazała palcem jakąś całującą się parę.
-Widzę i co w związku z tym.?
-To jest mój chłopak, a raczej mój były chłopak.- powiedziała.- Pójdziesz ze mną do niego. Muszę mu coś powiedzieć.
-No dobrze, tylko spokojnie- Mateusz objął ją w talii i poprowadził w stronę pary.
-Hej skarbie- powiedziała Olka dotykając go w ramię.
-Yyyyyy... co Ty tu robisz.?
-Chyba co Ty tu robisz.? Kto to jest?- zapytała wskazując palcem dziewczynę, z którą jeszcze przed chwilą się całował.
-To jest yyy..... noooo... ona jest...
-Wysłów się. Jest Twoją drugą dziewczyną?- Olka była już mocno zdenerwowana, mimo że Mateusz ciągle jej szeptał do ucha "spokojnie" i "nie watro".
-Druga.? Zawsze mówiłeś że jestem jedyną.!- wtrąciła się ta druga.
-Zawsze.? Ile to trwa.?
-Jesteśmy razem od 4 miesięcy.- powiedziała ta dziewczyna/.
-No proszę, więc kiedy ja starałam się żeby nasz związek jakoś wyglądał Ty zabawiałeś się z nią.? Powiem Ci coś. Między nami koniec. Bądź sobie z nią, ja mam dość kłamców.- powiedziała rzucając w niego pierścionkiem, który kiedyś jej podarował.- Mateusz idziemy- zwróciła się do kierowcy, który cały czas ją obejmował.
Gdy tylko odeszli kawałek od Krystiana niepróbującego się tłumaczyć dziewczyna popłakała się.
-Nie płacz, nie watro, widzisz on nawet nic Ci nie wyjaśni. -powiedział ocierając jej łzy.
-Ale ja byłam z nim pól roku. Myślałam że go znam.
-Pozory mylą. Już przestań płakać i myśleć o nim.- mówiąc to usiadł na ławce i przyciągnął ją do siebie- Teraz przynajmniej wiesz z kim byłaś i ile czasu przez niego zmarnowałaś.
Po tych słowach po raz kolejny otarł jej łzy i mocno przytulił.
-Już dobrze.?- zapytał po chwili.
-Tak, jest okej.
-Może masz ochotę na spacer.?
-Możemy iść. Dziękuję Ci.
-Nie ma za co.
Ruszyli w stronę jakiejś wąskiej parkowej alejki. Szli przytuleni i nie zważali na nikogo. Nie musieli nic mówić, to była ich chwila.
-Możesz mnie już odwieźć.?- dziewczyna pierwsza przerwała ciszę.- Wiem że jutro sobota, ale jestem totalnie wykończona dzisiejszym dniem.
-No okej. Chodź do samochodu, bo faktycznie mi tu zaraz zaśniesz.
I poszli. Zaraz po tym jak wsiadła do samochodu zasnęła trzymając za rękę Mateusza. Jednak w połowie drogi przebudziła się i już do samego jej domu rozmawiali.
***
Kiedy przybyli na miejsce Mateusz zgodnie z umową odprowadził aż do domu i wytłumaczył mamie gdzie Ola tak długo była.
Mama nic nie powiedziała tylko zaraz wyszła z domu, bo miała spać dziś u swojej przyjaciółki.
"No pięknie, więc  będę sama"- pomyślała.
-Mateusz.?- zaczęła niepewnie.
-Tak.?- zapytał dodając jej odwagi.
-Mógłbyś ze mną zostać.? Nie chcę być sama.
-Oczywiście. - zgodził się od razu.
-Dziękuję.
Nie odpowiedział tylko pocałował ją. Dziewczyna nie protestowała jednak po chwili wywinęła się z jego objęć i powiedziała
-Teraz zrobimy kolację, obejrzymy jakiś film i idziemy spać.
-Idealny plan wieczoru- dodał Mateusz.
Po półgodzinie siedzieli przed telewizorem i oglądali film "Honey". Ola nie lubiła filmów o tańcu ale ten jakoś jej się spodobał i często go oglądała.
Jednak dziś przez natłok tylu spraw zasnęła zaraz po rozpoczęciu opierając głowę na ramieniu chłopaka. Mateusz zaniósł ją do łóżka i  położył się obok niej.
-Dobranoc Kochanie- powiedział jeszcze całując ją w policzek i patrząc jak na jej śpiącym obliczu pojawia się uśmiech, który tak uwielbiał.
Po chwili zasnął....
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział na prośbę mojej przyjaciółki. :) Mam nadzieję, że się podoba. :) Jak już jesteś to Koniecznie zostaw po sobie kom. :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

                                                                  Rozdział 3.
Ola nie spała dobrze tej nocy. Cały czas myślała o Mateuszu. Nic dziwnego, że kiedy się obudziła miała lekko podpuchnięte oczy.
-Spałaś chociaż chwilę czy cały czas pisałaś smsy z tym kierowcą.?- Kaja była zmartwiona wyglądem przyjaciółki.
-Poszłam spać zaraz po Tobie, ale co jakiś czas się budziłam.- odpowiedziała i poszła w stronę szafy.
-Łap- mówiąc to rzuciła w stronę przyjaciółki sukienkę.- chyba nie miałaś zamiaru ubrać się w to co wczoraj.?
-Miałam taki zamiar. Dzięki, całkiem fajna kiecka.
-Spoko. Tylko co ja mam założyć.?- zaczęła rozglądać się po półce.
-Może to.?- Kaja wyciągnęła kolejną sukienkę- będziesz w tym ślicznie wyglądała.
-Skoro tak mówisz.
Dziewczyny ubrały się, zjadły śniadanie i postanowiły czekać na Krystiana.
Przyjechał po 5 minutach.
-Hej hej jestem Kaja.
-Hej a ja Krystian- powiedział chłopak podając rękę przyjaciółce swojej dziewczyny.- Cześć skarbie.- zwrócił się do Oli.
-Hej kochanie- cmoknęła go w policzek.
Po półgodzinie byli już pod szkołą. Kaja wysiadła i czekała przed wejściem aż Olka skończy rozmawiać z chłopakiem.
-Słuchaj dzisiaj też musisz wrócić busem. Nie masz nic przeciwko.?- zapytał patrząc jej głęboko w oczy.
-Skądże znowu. Już się przyzwyczaiłam.- powiedziała otwierając drzwi- To ja lecę. Wpadnij wieczorem.
-Nie mogę dzisiaj.
-Ale dlaczego.?- dziewczyna była bardzo zdziwiona.
-Po prostu nie mogę.
-Dobra nie chcesz to się nie tłumacz. Ja idę cześć.
-Cześć- odpowiedział, ale Oli już nie było.

***
-Serio nie chce się z Tobą dzisiaj spotkać.?- Kaja była tak samo zdziwiona jak jej przyjaciółka przed kilkoma minutami.
-Nie tyle nie chce co nie może.
-Tak jasne. Mówię Ci on coś przed Tobą ukrywa. Trzeci raz z rzędu nie może po Ciebie przyjechać, wieczorem też Cie nie chce odwiedzić. I co nadal uważasz, że to normalne.?
-Tak szczerze to nie jest w jego stylu, ale jak nie chce to ja go nie będę zmuszać. A może znowu do mnie pojedziesz.?- zaproponowała.
-Jasne, tylko po lekcjach pójdźmy do mnie a ja wezmę książki i ciuchy okej.?
-Dobra.

***
Ten dzień w szkole był dla niej bardzo udany. Dostała kilka 5 i od razu poprawił jej się humor. Poza tym napisała do Mateusza, że dzisiaj też jedzie busem a on bardzo się ucieszył. W ogóle nie myślała o Krystianie, jakoś wypadł jej ten temat z głowy.
-Czego się tak cieszysz do tego telefonu.? Krystian coś napisał.?- zapytała Anka, jej koleżanka z sąsiedniej klasy.
-Nie, nie Krystian. Fajnie że cię widzę. Mam sprawę.
-No dawaj.
-Mieliście już sprawdzian z wosu.?
-Tak. Jak chcesz to zapiszę Ci pytania.?
-No jakbyś mogła to zapisz, Będę wdzięczna.
-Spoko, nie ma sprawy.
-Na następnej przerwie Ci przyniosę.
-Okej dzięki jeszcze raz.- powiedziała Ola cmokając koleżankę w policzek.
Pogadały jeszcze chwilę, a potem zadzwonił dzwonek i poszły każda na swoją lekcję.

***
Po skończeniu zajęć poszły do domu Kai, zabrały rzeczy potrzebne na jutro i pobiegły na busa.
Mateusz był bardzo zadowolony, że Ola jedzie z nim kolejny raz.
-Hej.- powiedziała wchodząc.
-Siemka- odpowiedział gapiąc się na nią.
-Przypominam Ci o bilecie.- zaśmiała się dziewczyna- po raz kolejny.
-Trzymaj- powiedział również śmiejąc się- taka dziś jesteś ładna, że trudno wzrok oderwać.- puścił do niej oczko.
-Dzięki.
Całą drogę rozmawiali, śmiejąc się i nieustannie żartując.
''Jeszcze nigdy nie usłyszałam tylu komplementów na temat swojego wyglądu w tak krótkim czasie."- pomyślała wysiadając z busa.

***
Kaja nie robiła jej wyrzutów. Widziała ile przyjemności sprawia jej jedna rozmowa z nim, a on patrzył na nią jak na ósmy cud świata. Przemknęło jej nawet przez myśl, że może kiedyś coś z tego będzie.
Kiedy już odrobiły lekcje i zjadły kolację postanowiły sprawdzić Facebooka.
Kai poszło dość szybko i zaraz udostępniła laptopa koleżance.
-Patrz, jakiś Mateusz Kowalski mnie zaprosił. Nie ma zdjęcia, ani nic, nie wiem kto to.
-A to przypadkiem nie pan kierowca.?
-Być może, zaakceptuję i zobaczymy co będzie dalej. Jeśli to on to pewnie napisze.
Okazało się, że to on i nawet był dostępny. Po kilku minutach napisał do niej.
Mateusz:
Hej. Dzięki że zaakceptowałaś. Myślałem, że nie wiesz kim jestem. :)
Ola:
Początkowo tak było ale koleżanka powiedziała że to pewnie ty. ;)
Mateusz:
Aha. A co tam porabiasz.? ;D
Ola:
Siedzę i gadamy z Kają. :) A ty.?
Mateusz:
Siedzę i oglądam tv. :)
Ola:
Może masz ochotę porozmawiać ze mną przez telefon.? ;*
Mateusz:
Jasne, z Tobą zawsze. :) :*
Ola:
To ja wyłączam fejsa i czekam na telefon. :) ;p
Mateusz:
Ja też. Już dzwonię. :) ;d

"Niby krótka wymiana zdań a ja cieszy" - pomyślała Ola i za chwilkę odebrała telefon.
Rozmawiali chyba z półtorej godziny. Sama się zdziwiła, że mają aż tyle wspólnego i mogą rozmawiać ze sobą dosłownie o wszystkim.
Kiedy skończyli Kaja była już trochę zmęczona i postanowiły, że pójdą spać.
Następny dzień miał być dla niej najgorszym w jej życiu. Najgorszym a zarazem najlepszym...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział. :) Są osoby które czytają i piszą w prywatnych wiadomościach prośby o kolejny rozdział. Bardzo mnie to cieszy, ale jak już jesteście to zostawcie po sobie komentarz pod rozdziałem. :) ;D

niedziela, 4 sierpnia 2013

                                                                     Rozdział 2.
Następnego dnia wstała bardzo wcześnie. Miała ważny sprawdzian i chciała jeszcze raz przeczytać wszystkie zagadnienia.
Po półgodzinie spakowała książkę do torby, ubrała się w zwiewną sukienkę, lekko pomalowała oczy i postanowiła poczekać na Krystiana przed domem. Była trochę zdenerwowana, ale uspokoiła się jak tylko zobaczyła swojego ukochanego.
-Hej skarbie- przywitał ją całując w policzek.
-Hej kochanie- odwzajemniła całus.- Jedźmy już bo nie chcę się spóźnić.
-W takim razie ruszamy. Czemu jesteś taka zdenerwowana.?- zapytał przyglądając się jej kątem oka.
-Aż tak widać.?
-Noo widać widać. Masz minę jakbyś chciała kogoś zabić- zażartował- to powiesz mi o co chodzi.?
"Chyba raczej o kogo. O Mateusza"- pomyślała.
-O nic- powiedziała na głos.
-Nie chcesz mówić to nie mów.
-Nie denerwuj się powiem Ci w swoim czasie- powiedziała łapiąc go za rękę.
-No dobrze. Aha dzisiaj też musisz wrócić busem. Ja mam ważną sprawę na mieście.
-Okej. Nie ma sprawy.
Chwilę później dojechali pod szkołę dziewczyny. Pożegnała się z chłopakiem i pobiegła w stronę wejścia.
***
Dzień dłużył jej się niemiłosiernie. Sprawdzian okazał się łatwy i napisała wszystko oprócz jednego pytania.
-No i jak poszło.?- zapytała Kaja jej przyjaciółka.
-No nawet nawet. Jednego pytania nie napisałam. A Tobie jak poszło.?
-Tak samo jak Tobie.
-To fajnie- odpowiedziała uśmiechając się lekko.
-A czemu Ty dzisiaj jesteś jakaś taka podenerwowana.?
-Jesteś kolejną osobą która to zauważyła.- Powiem Ci tylko to musi zostać między nami.
-No okej.
-To może chodźmy przed szkołę.? Jest długa przerwa. A poza tym tu może ktoś podsłuchiwać.
-Okej.- zgodziła się Kaja i poszła za Olką w stronę schodów.
***
Po jakiś 10 minutach Kaja wiedziała już wszystko.
-Aaa to takie buty.... Ale on się Tobie nie podoba.?
-No nie powiem, że nie jest ładny i w ogóle.
-A dzisiaj czym wracasz.?- zapytała nieoczekiwanie przyjaciółka.
-Też busem. O tej samej godzinie co wczoraj. Pewnie znowu on będzie jechał.
-A może pojadę z Tobą i zobaczę jak to widać z boku.?
Propozycja zaskoczyła Olę, ale zgodziła się.
***
Po skończeniu lekcji poszły spokojnie na przystanek, bo miały jeszcze 20 minut a nie było wcale daleko.
Kiedy wsiadały do busa Olka szepnęła
-To on. Wsiądź pierwsza i zajmij miejsce za mną.
-Okej.
Gdy tylko Mateusz zauważył Olkę nie mógł oderwać od niej oczu.
-Ej może mi w końcu dasz bilet.?
-A tak tak- powiedział odrywając od niej wzrok i podając jej bilet, który od dobrej chwili trzymał w ręku.-Proszę- dodał.
-Dzięki. Powiedziałam Ci już nie gap się na mnie jak na eksponat w muzeum.- prawie warknęła na niego.
-Czemu jesteś taka zła?- chłopak był bardzo zdziwiony.
-Nie Twoja sprawa.
-Jak chcesz.
Zapadła cisza. Dziewczyna w myślach wyrzucała sobie, że jest taka niemiła.
-Mateusz...- zaczęła
-Tak?
-Sorry, że jestem taka niemiła. Mam po prostu jakiś zły dzień.
-Spoko. Dam Ci swój numer okej.?
-No dobra.
-Jak będziesz chciała to zadzwoń i pogadamy.
-No dziękuję. Gdyby coś to będę dzwonić.
Po chwili zapisała jego numer i podała mu swój.
***
Kiedy wysiadły Kaja była bardzo zadowolona z wyników swoich obserwacji.
-Dziewczyno po co Ci jego numer.?
-Będę sobie z nim rozmawiać. Słyszałaś co powiedział.
-Ty masz chłopaka. Opanuj się póki nie jest za późno.
-Ale Mateusz wie, że jestem zajęta i mu to nie przeszkadza.
Pogadały jeszcze chwilę. Przyjaciółka praktycznie cały czas robiła jej wyrzuty a Olka próbowała je odpierać.
Postanowiły, że Kaja przenocuje u niej bo nie ma sensu żeby wracała po nocy do domu. Zadzwoniła do mamy i powiadomiła ją o tym. Okazało się, że nie może po nie wyjechać więc wróciły na pieszo. Nie było daleko o po 20 minutach doszły do domu. Olka zadzwoniła też do Krystiana i powiedziała, że nie mogą się spotkać, a jutro rano będzie jechać z nimi jeszcze jedna dziewczyna. Zgodził się i po miłym pożegnaniu dziewczyna rozłączyła się i zobaczyła że w tym czasie przyszedł jej sms.
-Kaja zgadnij kto mi wysłał smsa.?- powiedziała idąc w stronę kuchni.
-Mateusz.?
-Bezbłędnie. Skąd wiedziałaś.?
-To nie było trudne. Wiedziałam, że jeszcze dziś napisze.
Postanowiła odpisać mu dopiero wieczorem.. Poszły do pokoju i odrobiły lekcje. Około 19 Olka poszukała dla przyjaciółki jakichś rzeczy, w których mogłaby spać.
Posiedziały do 22. Ola cały czas pisała smsy z Mateuszem i rozmawiała z Kają.



***
Smsy Olki i Mateusza.
 M: Hej piękna ;*
O: O hej. Nie spodziewałam się że tak szybko mi napiszesz. :)
M: Aaa nudzi mi się i pomyślałem, że ponudzimy się razem. ;)
O: Bardzo dobry pomysł. ;d
M: Jak ci minął dzień.? ;);*
O: A nawet nawet. A Tobie.? :))
M: Też. Jak Cię zobaczyłem to mi się jakoś humor poprawił. ;*
O: To się cieszę. ;* Nie obraź się ale powinnam iść spać, bo rano nikt mnie z łóżka nie zwlecze. ;p
M: Chętnie przyjdę i pomogę Ci wstać. ;* :)
O: Mój chłopak byłby zazdrosny. ;/ ;p
M: Faktycznie. No dobrze to idź spać. Miłego dnia. Dobranoc. ;*
O: Nawzajem. Dobranoc ;*

***
Było to kilka niewinnych smsów ale dziewczyna czuła, że jakaś siła popycha ich do siebie coraz bardziej a oddala ją od Krystiana. W ciągu kilku następnych dni miała otrzymać odpowiedź na nurtujące ją pytania "Co ja robię ze swoim życiem.? I jaki wkład w to ma Mateusz.?"
Posiedziała kilka minut w ciemności odłożyła telefon i poszła spać.
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział na prośbę jednej osoby. Proszę o komentarze, bo są niezłą motywacją. :) :D

sobota, 3 sierpnia 2013

                                                                   Rozdział 1.
Wszystko zaczęło się w maju. Tego dnia było wyjątkowo gorąco. Ola nie zważając na chłopaków, którzy co chwilę na nią pogwizdywali, szła na autobus. Mimo że miała chłopaka to akurat dziś nie mógł przyjechać po nią do szkoły. Pierwszy raz od ponad pół roku miała jechać busem. Nie wiedziała jeszcze że tego dnia coś się w jej życiu zacznie zmieniać.
***
Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek telefonu. Nie spoglądając na wyświetlacz odebrała go.
-Tak.?
-Hej skarbie. Jedziesz już do domu.
-Oo hej. Nie, dopiero idę na busa. A ty gdzie jesteś.?
-Jestem u kolegi.
-Wpadniesz dziś do mnie wieczorem.?
-Oczywiście że tak.
-To się cieszę. Słuchaj muszę kończyć, bo mamy jeszcze z Tomkiem trochę do obgadania.
-No okej. Widzimy się wieczorem. Pa.
-No hej.
***
Po 10 minutach siedziała już w autobusie. Zauważyła, że kierowca cały czas na nią zerka. Początkowo udawała, że jest zajęta pisaniem smsów, ale po chwili zirytowało ją to ciągłe przypatrywanie się jej.
Schowała telefon do torby i powiedziała do kierowcy
-Ty się lepiej patrz na drogę, bo wypadek spowodujesz.
-Jestem dobrym kierowcą.
-Nie bądź taki mądry. Tak poza tym to dlaczego ciągle się mi przypatrujesz.?
-Bo jesteś ładna?
-Noooo to jest mocny argument. Ale widzisz mnie pierwszy raz w życiu i już Ci się spodobałam.?
-Nie widzę Cię pierwszy raz.
-Jak to.?
-Czasami przejeżdżam obok Twojej szkoły i widzę jak wsiadasz do jakiegoś samochodu. Bodajże jest to czarne bmw.
-Tak, to samochód mojego chłopaka.
-Masz chłopaka.?- Ola zauważyła, że kierowcy zrzedła mina.
-No mam, Nie powinno Cię to dziwić.
-No w sumie- przyznał chłopak.
Na chwilę zapadła cisza, Dziewczyna postanowiła ją przerwać.?
-Tak w ogóle jak masz na imię.?
-Mateusz. A Ty.?
-Ola.
-Miło poznać- powiedziała podając mu rękę.
-Również- odpowiedział uśmiechając się.
-Oooo to już mój przystanek. Na prawdę miło było poznać. Cześć.
-Mnie również. Cześć.
***
Gdy wysiadła zadzwoniła po mamę, która po kilku minutach przyjechała po nią, zawiozła do domu a sama udała się na zakupy.
Ola postanowiła trochę się ogarnąć, odrobić lekcje i poczekać na Krystiana.
Około 19 zjawił się pod jej drzwiami z bukietem róż.
-Hej misiek. Przeskrobałeś coś, że mi kwiaty przynosisz.?- zapytała na powitanie przytulając go i całując w policzek.
-Hej skarbie. Nie, nic nie przeskrobałem. Od dzisiaj zawsze będziesz dostawać kwiaty- powiedział odwzajemniając całus i wręczając bukiet.
-Tylko pamiętaj na drugi raz kup białe róże- powiedziała śmiejąc się i wkładając kwiaty do wazonu.
-O matko zapomniałem, że Ty wolisz białe.
-Już dobrze, czerwone też nie są złe.
-Chciałem zabrać Cię dziś w jedno miejsce.
-Zabrzmiało dość tajemniczo. Poczekaj przebiorę się tylko.
-Wyglądasz ładnie w tym w czym jesteś.
-No w dresie nie pojadę, bez przesady- zażartowała.- Poczekaj chwilę- dodała wyplątując się z jego objęć.
Poszła do pokoju, założyła krótkie szorty i bluzkę na szerokich ramiączkach.
***
Po godzinie byli na miejscu.
-Ej gdzie my jesteśmy.?- zapytała wysiadając z samochodu i rozglądając wokoło.
-Poczekaj, za chwilę się dowiesz.
Poszli w kierunku jakiegoś domu. Ola była zdezorientowana i nie wiedziała o co chodzi jej chłopakowi. Już miała zapytać czy daleko jeszcze, ale w tym samym momencie zatrzymali się a Krystian powiedział
-Jesteśmy na miejscu.
-Ale czyj to dom.?- Ola była coraz bardziej zdziwiona.
-Jakby Ci to wyjaśnić. To jest nowy dom moich rodziców....
-To gdzie oni są?
-Daj mi dokończyć. Udostępnili mi go na dzisiejszą noc.
-Aaaaa- dziewczyna wszystko już zrozumiała.- Ale jak ja jutro dotrę do szkoły.?
-Masz wolne. Twoja mama powiedziała, że wszystko załatwi w szkole.
-Jaka konspiracja za moimi plecami. Trzeba było powiedzieć.
-Wtedy nie było by niespodzianki.
-Faktycznie.
W tym momencie dziewczynie zaburczało w brzuchu.
-Sorry- powiedziała- masz tu coś do jedzenia?
-W środku czeka na nas kolacja.
-To wchodźmy już.
-Okej.
***
Ten wieczór był bardzo miły. Rozmawiali, zjedli razem kolację a potem oglądali filmy. Kiedy wstała rano i zobaczyła Krystiana obok niej od razu pomyślała
"Jak to fajnie byłoby się obok niego budzić każdego ranka".
Chciała podnieść się do góry, ale w tym momencie zakręciło jej się w głowie.
-O cholera- powiedziała może i trochę za głośno.
-Kochanie.? Stało się coś.?- chłopak od razu się przebudził.
-Nie nie, zakręciło mi się w głowie.
- Aha, ale na pewno już okej.?
-Tak, tak.
Poleżeli jeszcze około godziny, wstali, zjedli śniadanie, poszli na spacer a potem wrócili do miasta.
-Dziękuję za poprzednią noc i dzisiejszy dzień- powiedziała przytulając się do niego.
-Nie ma za co.
Po tych słowach pocałował ją a ona wysiadła z samochodu i udała się w stronę domu. Mamy nie było.
"Pewnie znowu jest u koleżanki albo pojechała do babci"- pomyślała i poszła do swojego pokoju.
_______________________________________________________________________________
Kolejny rozdział postaram się dodać jutro. I poproszę o komentarze. :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

                                                    "SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA."
             
PROLOG.

Miała za sobą kolejną nieprzespaną noc.Nie z powodu kłopotów tylko Mateusza. Gdyby wiedziała , że to wszystko tak się potoczy nigdy nie wróciłaby tego dnia z nim do domu. Zaczęło się od kłótni z chłopakiem , a skończyło.......
No właśnie ta myśl nie dawała jej spokoju , ale na jakąkolwiek reakcję było już zwyczajnie za późno. Mimo tego wszystkiego zakochała się w Mateuszu. Sama nie wie jak , ale stał się dla niej najważniejszą osobą na całym świecie , a on od zawsze o tym marzył. Odkąd ją poznał chciał żeby była tylko jego i w końcu dopiął swego. Tylko czy można zbudować szczęście na cudzym nieszczęściu?
_________________________________________________________________________________
Proszę o komentarze zgodne z waszymi odczuciami :) Jeśli się Wam nie podoba po prostu napiszcie bo wtedy nie będzie po co rozwijać tej krótkiej historii pewniej miłości ;D