Weekend minął im szybko. Dopiero teraz zaczęła zdawać sobie sprawę, że to ostatni tydzień szkoły. Kończyła wcześniej, bo była maturzystką. Ciągle myślała o propozycji Mateusza dotyczącej zalegalizowania ich związku. Była pewna, że to on jest tym jedynym i że teraz na pewno się nie myli.
Kiedy tak rozmyślała usłyszała znajomy głos
-Hej hej Olka, halo! Pora się obudzić- Kaja przywróciła ją do rzeczywistości.
-Hej, strasznie się zamyśliłam.
-Widzę, o mało nie weszłaś w tych dwóch policjantów.
-Dobrze, że w porę się zjawiłaś, bo miałabym niezłe kłopoty. Zobacz ten jeden jakoś tak się patrzy na nas i uśmiecha.
-Na nas? Chyba na Ciebie. Wyglądasz dziś zjawiskowo to się gapi.- zaśmiała się przyjaciółka.
-Oj, nie przesadzaj.
Po tych słowach ruszyła w stronę przystanku. Mateusz oczywiście miał kurs i nie obyło się bez czułego powitania i zaproszenia na kawę.
Kiedy już byli w kawiarni Ola powiedziała.
-W piątek mam koniec roku. Później muszę pojawić się tylko przez 7 dni w szkole i na zakończenie bo wyniki.
-To świetnie, będziemy mieć dużo czasu. Musimy wreszcie zająć się pewną sprawą.- powiedział.
-Tak myślałam o tym.
-I co wymyśliłaś- zapytał płacąc rachunek- chodź na spacer to mi wszystko opowiesz.
-Myślę, że nie ma co robić dużego wesela. Mała ceremonia w kościele, kilkoro gości, mam na myśli najbliższą rodzinę i przyjaciół no i obiad w restauracji.- opowiadała.
-Co ja bym bez ciebie zrobił?- powiedział Mateusz całując ją w policzek.
-Nie wiem kotku. Teraz wracajmy do domu.
***
Po powrocie do domu poinformowali o wszystkim mamę a po zakończeniu roku w szkole Oli zabrali się za wszystkie załatwienia związane ze ślubem.
Maturę zdała bardzo dobrze, wręcz śpiewająco. Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie pod koniec sierpnia a potem wyruszyli w długą podróż. Mateusz przygotował dla Oli niespodziankę i zabrał ją na stadion Borussi Dortmund gdzie poznała wszystkich zawodników i oczywiście Lewego, którego tak uwielbiała.
Kilka miesięcy później zostali rodzicami a dziewczyna poszła na studia prawnicze.
_________________________________________________________________________________
To już ostatni rozdział. Mam nadzieję, że się podobało :) Od jutra zabieram się za kolejne opowiadanie, tym razem coś związanego z piłką nożną. Dziękuję za komentarze :)
Szukajac szczęścia (ZAKOŃCZONE)
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Rozdział 10.
Następnego dnia, a był to dzień pogrzebu, wstali dosyć wcześnie. Jeszcze w nocy dojechało kilka osób, więc Ola musiała się wszystkimi zająć. Po zjedzeniu śniadania, zabrała się za prasowanie ubrań, a potem za przygotowanie czegoś na przyjęcie, które planowano zrobić w domu.
O 14 wyszli z domu i poszli w stronę kościoła. Po 2 godzinach byli z powrotem w domu. Mateusz był znowu bardzo przygnębiony, ale dzięki staraniom Oli jego humor dosyć szybko się poprawił. Kiedy zjedli obiad dziewczyna usłyszała kilka pochwał na swój temat i mistrzowsko wykonanego spaghetti bolognese i deseru w postaci musu pomarańczowego z dodatkiem goździków. Wszyscy byli bardzo zadowoleni, niestety nadszedł czas pożegnania.
-No Mateusz trzymaj się i nie wypuść takiej dziewczyny z rąk- powiedziała ciocia całując chłopaka w policzek- A Ty pilnuj go dobrze- zwróciła się do Oli również dając jej całusa.
-Stary, miło było cię zobaczyć- kuzyn uścisnął mu rękę- aaaa i twoja laska jest bardzo ładna i fajna- powiedział śmiejąc się.
-Dzięki Kacper- powiedziała Ola- No to do miłego zobaczenia, miejmy nadzieję, że w innych, bardziej przyjemnych okolicznościach- dodała.
Kiedy wsiadali do samochodów, Ola i Mateusz stali przed domem czekając aż odjadą.
***
-No i już po wszystkim- powiedziała po chwili przytulając się do Mateusza.-Nie było tak źle. Masz bardzo miłą rodzinkę.
-Myślałem, że nie przypadniecie sobie do gustu, a tu proszę ciotka z miejsca cię polubiła. Jak ty to robisz.?
-Ale co.?
-Jesteś tak miła dla kogoś kogo widzisz pierwszy raz. Całkiem jakbyście się znali wcześniej.
-Ja tak po prostu mam. chodź do domu. Trzeba posprzątać i wracać.
-Noo tak tak. Jeszcze dziś musimy wrócić. żebyś po weekendzie spokojnie poszła do szkoły a ja do pracy.
Godzinę później zamykali już drzwi zastanawiając się czy wszystko posprzątali. Mateusz wrócił jeszcze wyłączyć prąd i zabrał się za pakowanie toreb do samochodu.
Kiedy byli już w drodze chłopak zapytał Olę.
-Kochanie, a z nami co dalej będzie.?
-Co masz na myśli.?
-Może pomyślimy o zalegalizowaniu naszego związku.?
-Też ostatnio o tym myślałam. Ale może w wakacje co.?
-Dobrze. W takim razie musimy zapytać twojej mamy o pewną rzecz.
-O właśnie zadzwonię do niej.
Kiedy miała zamiar wybrać jej numer zobaczyła smsa z zastrzeżonego numeru. Jego treść była zaskakująca
Głupia szmato rzuć go i to szybko bo potem możesz żałować. Ktoś życzliwy.
-Kurde....- powiedziała
-Co jest?- zapytał Mateusz zatrzymując samochód.
-Krystian mi napisał. Zresztą sam zobacz.
-A to idiota- powiedział chłopak ruszając.
-Dobra ja dzwonię do tej mamy, z nim się później rozliczę.
Wybrała numer i już po chwili mama odebrała.
-No co tam córeczko.?
-Cześć mamo. My już jedziemy. Będziemy za godzinę.
-Dobrze, to ja wam przygotuję coś do jedzenia.- powiedziała i rozłączyła się.
Kiedy odłożyła telefon zaczęła rozmawiać z Mateuszem. Jednak po jakimś czasie wygrało zmęczenie i zasnęła. Nie poczuła jak chłopak odpinał jej pasy i zaniósł do domu. Obudziła się jak było już ciemno. Mateusz siedział na kanapie o oglądał jakiś film.
-Kochanie, która godzina.?- zapytała.
-21 jest. Spałaś jakieś 4 godzinki- powiedział podchodząc do niej i biorąc na kolana.
-O matko, dobra idę do łazienki i po coś do jedzenia, a w nocy to nie wiem co będę robić.- powiedziała wstając.
-Ale ja wiem- odpowiedział z tym uwielbianym przez nią łobuzerskim uśmiechem.
Po półgodzinie wróciła ubrana w swoją ulubioną piżamę i z talerzem kanapek w ręku.
-Sama to wszystko zjesz?- zapytał zdziwiony chłopak.
-Nie, jak chcesz to bierz. Jestem jakoś dziwnie głodna.- powiedziała.
Kiedy zjedli wszystkie kanapki i skończyli oglądać film postanowili się położyć. Nie wiedzieli jeszcze, że Krystian szykuje dla nich kolejną niespodziankę....
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Jesteś.?- to skomentuj. Kasia to dla Ciebie ;) ;* ;D
O 14 wyszli z domu i poszli w stronę kościoła. Po 2 godzinach byli z powrotem w domu. Mateusz był znowu bardzo przygnębiony, ale dzięki staraniom Oli jego humor dosyć szybko się poprawił. Kiedy zjedli obiad dziewczyna usłyszała kilka pochwał na swój temat i mistrzowsko wykonanego spaghetti bolognese i deseru w postaci musu pomarańczowego z dodatkiem goździków. Wszyscy byli bardzo zadowoleni, niestety nadszedł czas pożegnania.
-No Mateusz trzymaj się i nie wypuść takiej dziewczyny z rąk- powiedziała ciocia całując chłopaka w policzek- A Ty pilnuj go dobrze- zwróciła się do Oli również dając jej całusa.
-Stary, miło było cię zobaczyć- kuzyn uścisnął mu rękę- aaaa i twoja laska jest bardzo ładna i fajna- powiedział śmiejąc się.
-Dzięki Kacper- powiedziała Ola- No to do miłego zobaczenia, miejmy nadzieję, że w innych, bardziej przyjemnych okolicznościach- dodała.
Kiedy wsiadali do samochodów, Ola i Mateusz stali przed domem czekając aż odjadą.
***
-No i już po wszystkim- powiedziała po chwili przytulając się do Mateusza.-Nie było tak źle. Masz bardzo miłą rodzinkę.
-Myślałem, że nie przypadniecie sobie do gustu, a tu proszę ciotka z miejsca cię polubiła. Jak ty to robisz.?
-Ale co.?
-Jesteś tak miła dla kogoś kogo widzisz pierwszy raz. Całkiem jakbyście się znali wcześniej.
-Ja tak po prostu mam. chodź do domu. Trzeba posprzątać i wracać.
-Noo tak tak. Jeszcze dziś musimy wrócić. żebyś po weekendzie spokojnie poszła do szkoły a ja do pracy.
Godzinę później zamykali już drzwi zastanawiając się czy wszystko posprzątali. Mateusz wrócił jeszcze wyłączyć prąd i zabrał się za pakowanie toreb do samochodu.
Kiedy byli już w drodze chłopak zapytał Olę.
-Kochanie, a z nami co dalej będzie.?
-Co masz na myśli.?
-Może pomyślimy o zalegalizowaniu naszego związku.?
-Też ostatnio o tym myślałam. Ale może w wakacje co.?
-Dobrze. W takim razie musimy zapytać twojej mamy o pewną rzecz.
-O właśnie zadzwonię do niej.
Kiedy miała zamiar wybrać jej numer zobaczyła smsa z zastrzeżonego numeru. Jego treść była zaskakująca
Głupia szmato rzuć go i to szybko bo potem możesz żałować. Ktoś życzliwy.
-Kurde....- powiedziała
-Co jest?- zapytał Mateusz zatrzymując samochód.
-Krystian mi napisał. Zresztą sam zobacz.
-A to idiota- powiedział chłopak ruszając.
-Dobra ja dzwonię do tej mamy, z nim się później rozliczę.
Wybrała numer i już po chwili mama odebrała.
-No co tam córeczko.?
-Cześć mamo. My już jedziemy. Będziemy za godzinę.
-Dobrze, to ja wam przygotuję coś do jedzenia.- powiedziała i rozłączyła się.
Kiedy odłożyła telefon zaczęła rozmawiać z Mateuszem. Jednak po jakimś czasie wygrało zmęczenie i zasnęła. Nie poczuła jak chłopak odpinał jej pasy i zaniósł do domu. Obudziła się jak było już ciemno. Mateusz siedział na kanapie o oglądał jakiś film.
-Kochanie, która godzina.?- zapytała.
-21 jest. Spałaś jakieś 4 godzinki- powiedział podchodząc do niej i biorąc na kolana.
-O matko, dobra idę do łazienki i po coś do jedzenia, a w nocy to nie wiem co będę robić.- powiedziała wstając.
-Ale ja wiem- odpowiedział z tym uwielbianym przez nią łobuzerskim uśmiechem.
Po półgodzinie wróciła ubrana w swoją ulubioną piżamę i z talerzem kanapek w ręku.
-Sama to wszystko zjesz?- zapytał zdziwiony chłopak.
-Nie, jak chcesz to bierz. Jestem jakoś dziwnie głodna.- powiedziała.
Kiedy zjedli wszystkie kanapki i skończyli oglądać film postanowili się położyć. Nie wiedzieli jeszcze, że Krystian szykuje dla nich kolejną niespodziankę....
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się podoba. Jesteś.?- to skomentuj. Kasia to dla Ciebie ;) ;* ;D
niedziela, 18 sierpnia 2013
Rozdział 9.
-Ja otworzę- powiedziała Ola idąc w stronę drzwi.
Kiedy tylko je otworzyła od razu tego pożałowała. Zobaczyła Krystiana.
-Czego tu.?- warknęła.
-A może grzeczniej.- bardziej stwierdził niż zapytał.
-Czego tu szukasz?- zapytała kolejny raz.
-Ciebie.
-No więc jestem. Powiesz wreszcie czego chcesz.?
-Tak. Chodzi mi o twojego chłopaka, chyba nie znasz o nim całej prawdy.
-A tobie się chyba poprzestawiało w głowie. Mateusz jest mi wierniejszy od ciebie. Cały czas jest ze mną.
-Poczekaj pokażę ci coś a na pewno zmienisz o nim zdanie.- powiedział podając jej telefon.
-No i co.? To zdjęcie ma niby o czym świadczyć? O twojej głupocie.?- zapytała z ironią.
-Nie, o zdradzie twojego chłopaka.
-To nie jest jego postura, a poza tym nie ma takich ciuchów. Także spadaj. Żegnam.-powiedziała zamykając drzwi.
Idąc z powrotem do kuchni nie mogła opanować śmiechu.
-Czemu ci tak wesoło.?
-Bo.... przyszedł tu Krystian i chciał mnie przekonać, że mnie zdradzasz... nie mogę- powiedziała śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Debil- stwierdził Mateusz i zaczął się śmiać.
Śmiali się jeszcze z 10 minut a potem dokończyli obiad i wzięli się za zmianę pościeli i rozłożenie jej na łóżkach.
***
Kiedy już skończyli włączyli sobie film oparty na jakiejś prawdziwej historii.
Około godziny 18 usłyszeli kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem było to 5 osób z rodziny, które przyjechały na pogrzeb.
Po przywitaniu Ola zaprowadziła ich do kuchni, zrobiła herbatę i kanapki.
-Mateusz, masz bardzo miłą i ładną dziewczynę- powiedziała ciocia.
-Oj ciociu wiem- odpowiedział przytulając się do Oli.- Bardzo mi pomaga, mimo że się tak krótko znamy.
-Takiej dziewczyny to ze świeczką szukać.- dodała kobieta.
Siedzieli kilka godzin i rozmawiali dosłownie o wszystkim. Ola nie znała wcześniej żadnych szczegółów z życia rodziny chłopaka i w tym krótkim czasie dowiedziała się bardzo wiele.
Po pewnym czasie ciocia zapytała
-W którym pokoju mamy spać.?
-Na górze obok łazienki. Macie wszystko przygotowane.- odpowiedziała Ola.
-Dziękujemy bardzo. Dobranoc.
-Dobranoc. Chłopaki a wy za mną, zaprowadzę was do pokoju.-rzuciła w stronę kuzynów.
-Spoko- powiedzieli- to idziemy.
Zaprowadziła ich do pokoju a sama zeszła na dół i wzięła się za sprzątanie po kolacji.
Mateusz podszedł do niej i zapytał
-No i jak.? Nie było tak źle a ty się martwiłaś.
-Oj tam, przecież ja zawsze przejmuję się na zapas a potem jest okej. To co idziemy spać.?- zapytała odkładając ścierkę i biorąc go za rękę.
-Mam lepszy pomysł.- powiedział ciągnąc ją do łazienki.
-Chyba wiem o co ci chodzi. Dobry pomysł- powiedziała...
_________________________________________________________________________________
Sorry że teraz dopiero ale nie miałam czasu. Kasia dzięki za kolejną motywację ;) Następny dodam jutro. ;d
Kiedy tylko je otworzyła od razu tego pożałowała. Zobaczyła Krystiana.
-Czego tu.?- warknęła.
-A może grzeczniej.- bardziej stwierdził niż zapytał.
-Czego tu szukasz?- zapytała kolejny raz.
-Ciebie.
-No więc jestem. Powiesz wreszcie czego chcesz.?
-Tak. Chodzi mi o twojego chłopaka, chyba nie znasz o nim całej prawdy.
-A tobie się chyba poprzestawiało w głowie. Mateusz jest mi wierniejszy od ciebie. Cały czas jest ze mną.
-Poczekaj pokażę ci coś a na pewno zmienisz o nim zdanie.- powiedział podając jej telefon.
-No i co.? To zdjęcie ma niby o czym świadczyć? O twojej głupocie.?- zapytała z ironią.
-Nie, o zdradzie twojego chłopaka.
-To nie jest jego postura, a poza tym nie ma takich ciuchów. Także spadaj. Żegnam.-powiedziała zamykając drzwi.
Idąc z powrotem do kuchni nie mogła opanować śmiechu.
-Czemu ci tak wesoło.?
-Bo.... przyszedł tu Krystian i chciał mnie przekonać, że mnie zdradzasz... nie mogę- powiedziała śmiejąc się jeszcze bardziej.
-Debil- stwierdził Mateusz i zaczął się śmiać.
Śmiali się jeszcze z 10 minut a potem dokończyli obiad i wzięli się za zmianę pościeli i rozłożenie jej na łóżkach.
***
Kiedy już skończyli włączyli sobie film oparty na jakiejś prawdziwej historii.
Około godziny 18 usłyszeli kolejny dzwonek do drzwi. Tym razem było to 5 osób z rodziny, które przyjechały na pogrzeb.
Po przywitaniu Ola zaprowadziła ich do kuchni, zrobiła herbatę i kanapki.
-Mateusz, masz bardzo miłą i ładną dziewczynę- powiedziała ciocia.
-Oj ciociu wiem- odpowiedział przytulając się do Oli.- Bardzo mi pomaga, mimo że się tak krótko znamy.
-Takiej dziewczyny to ze świeczką szukać.- dodała kobieta.
Siedzieli kilka godzin i rozmawiali dosłownie o wszystkim. Ola nie znała wcześniej żadnych szczegółów z życia rodziny chłopaka i w tym krótkim czasie dowiedziała się bardzo wiele.
Po pewnym czasie ciocia zapytała
-W którym pokoju mamy spać.?
-Na górze obok łazienki. Macie wszystko przygotowane.- odpowiedziała Ola.
-Dziękujemy bardzo. Dobranoc.
-Dobranoc. Chłopaki a wy za mną, zaprowadzę was do pokoju.-rzuciła w stronę kuzynów.
-Spoko- powiedzieli- to idziemy.
Zaprowadziła ich do pokoju a sama zeszła na dół i wzięła się za sprzątanie po kolacji.
Mateusz podszedł do niej i zapytał
-No i jak.? Nie było tak źle a ty się martwiłaś.
-Oj tam, przecież ja zawsze przejmuję się na zapas a potem jest okej. To co idziemy spać.?- zapytała odkładając ścierkę i biorąc go za rękę.
-Mam lepszy pomysł.- powiedział ciągnąc ją do łazienki.
-Chyba wiem o co ci chodzi. Dobry pomysł- powiedziała...
_________________________________________________________________________________
Sorry że teraz dopiero ale nie miałam czasu. Kasia dzięki za kolejną motywację ;) Następny dodam jutro. ;d
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział 8.
W środku nocy obudził ich telefon, jak się okazało ze szpitala. Ola nie wiedziała o co chodzi, ale widząc minę chłopaka domyśliła się, że stało się coś złego.
-Dziękuję za informacje. Rano zgłoszę się do szpitala.- Mateusz zakończył rozmowę i odłożył telefon.
-Kochanie co jest.?- zapytała zdezorientowana Ola.
-Moja mama właśnie zmarła....- powiedział łamiącym się głosem.
-O Boże. Nawet nie wiesz jak mi przykro- odpowiedziała przytulając go- Nie wyobrażam sobie żeby mojej mamy nagle zabrakło.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś. Bardzo mi pomaga Twoja obecność tutaj.
-A formalności związane z pogrzebem.? Trzeba to wszystko jakoś załatwić.
-Od rana zacznę załatwianie. Na początek pojadę do szpitala podpisać jakieś papiery, muszę też zadzwonić do najbliższej rodziny. Pomożesz mi wysprzątać dom i przygotować im miejsce do spania.?
-Jasne.
Tej nocy nie spali już wcale, tylko rozmawiali o tym co trzeba jeszcze zrobić.
***
Z samego rana pojechali do szpitala, Mateusz podpisał wszystkie dokumenty i pojechał załatwiać resztę formalności. Olka została w domu i zabrała się za sprzątanie.
Kiedy sprzątnęła już wszystko i była w trakcie gotowania obiadu zadzwoniła jej mama.
-Hej córciu, i co tam.?- przywitała się.
-No nie mam dobrych wiadomości- powiedziała Ola smutno.
-A co się stało.?
-Mama Mateusza zmarła dziś w nocy.
-O Boże. A dajecie sobie radę.?
-Tak, Mateusz załatwia sprawy formalne a ja sprzątam dom i gotuję obiad.
-Przyjechałabym do Was, ale nie mogę zostawić gospodarstwa.
-Dobrze mamo, nie ma sprawy. Ja kończę, bo Mateusz wrócił.
-To trzymaj się tam. Przekaż mu wyrazy współczucia. Pa córeczko.
-Dobrze. Pa mamuś.
***
Kiedy odłożyła telefon usłyszała chrzęst przekręcanego klucza.
-Mateusz to Ty.?- zapytała.
-Tak, gdzie jesteś.?
-W kuchni- odkrzyknęła.
-Hej kochanie- powiedział całując ją.- I jak tak posprzątane.?
-Hej skarbie- odwzajemniła pocałunek- tak i dlatego wzięłam się za obiad. A Ty załatwiłeś wszystko.?
-Tak. W czwartek pogrzeb będzie. Rodzina zjedzie jutro: część przed południem a część na sam wieczór.
-Okej. Mama dzwoniła. Kazała przekazać Ci wyrazy współczucia.
-Dziękuję. A ona nie przyjedzie.?
-Nie może zostawić gospodarstwa.
-Rozumiem.
Zapadła cisza. Mateusz wyszedł do łazienki a Ola gotowała dalej w spokoju.
-Tak w ogóle co gotujesz.?- zapytał Mateusz zachodząc ją z tyłu i przytulając.
-Spaghetti carbonara, może być.?
-Jasne. nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
-Pewnie zginąłbyś marnie kotku. Puść mnie teraz.
-Okej- powiedział odsuwając się.
10 minut później jedli obiad i rozmawiali, w pewnym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Dzięki Kasia za motywację ;*
W środku nocy obudził ich telefon, jak się okazało ze szpitala. Ola nie wiedziała o co chodzi, ale widząc minę chłopaka domyśliła się, że stało się coś złego.
-Dziękuję za informacje. Rano zgłoszę się do szpitala.- Mateusz zakończył rozmowę i odłożył telefon.
-Kochanie co jest.?- zapytała zdezorientowana Ola.
-Moja mama właśnie zmarła....- powiedział łamiącym się głosem.
-O Boże. Nawet nie wiesz jak mi przykro- odpowiedziała przytulając go- Nie wyobrażam sobie żeby mojej mamy nagle zabrakło.
-Dziękuję, że przy mnie jesteś. Bardzo mi pomaga Twoja obecność tutaj.
-A formalności związane z pogrzebem.? Trzeba to wszystko jakoś załatwić.
-Od rana zacznę załatwianie. Na początek pojadę do szpitala podpisać jakieś papiery, muszę też zadzwonić do najbliższej rodziny. Pomożesz mi wysprzątać dom i przygotować im miejsce do spania.?
-Jasne.
Tej nocy nie spali już wcale, tylko rozmawiali o tym co trzeba jeszcze zrobić.
***
Z samego rana pojechali do szpitala, Mateusz podpisał wszystkie dokumenty i pojechał załatwiać resztę formalności. Olka została w domu i zabrała się za sprzątanie.
Kiedy sprzątnęła już wszystko i była w trakcie gotowania obiadu zadzwoniła jej mama.
-Hej córciu, i co tam.?- przywitała się.
-No nie mam dobrych wiadomości- powiedziała Ola smutno.
-A co się stało.?
-Mama Mateusza zmarła dziś w nocy.
-O Boże. A dajecie sobie radę.?
-Tak, Mateusz załatwia sprawy formalne a ja sprzątam dom i gotuję obiad.
-Przyjechałabym do Was, ale nie mogę zostawić gospodarstwa.
-Dobrze mamo, nie ma sprawy. Ja kończę, bo Mateusz wrócił.
-To trzymaj się tam. Przekaż mu wyrazy współczucia. Pa córeczko.
-Dobrze. Pa mamuś.
***
Kiedy odłożyła telefon usłyszała chrzęst przekręcanego klucza.
-Mateusz to Ty.?- zapytała.
-Tak, gdzie jesteś.?
-W kuchni- odkrzyknęła.
-Hej kochanie- powiedział całując ją.- I jak tak posprzątane.?
-Hej skarbie- odwzajemniła pocałunek- tak i dlatego wzięłam się za obiad. A Ty załatwiłeś wszystko.?
-Tak. W czwartek pogrzeb będzie. Rodzina zjedzie jutro: część przed południem a część na sam wieczór.
-Okej. Mama dzwoniła. Kazała przekazać Ci wyrazy współczucia.
-Dziękuję. A ona nie przyjedzie.?
-Nie może zostawić gospodarstwa.
-Rozumiem.
Zapadła cisza. Mateusz wyszedł do łazienki a Ola gotowała dalej w spokoju.
-Tak w ogóle co gotujesz.?- zapytał Mateusz zachodząc ją z tyłu i przytulając.
-Spaghetti carbonara, może być.?
-Jasne. nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.
-Pewnie zginąłbyś marnie kotku. Puść mnie teraz.
-Okej- powiedział odsuwając się.
10 minut później jedli obiad i rozmawiali, w pewnym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi...
_________________________________________________________________________________
I jest kolejny :) Dzięki Kasia za motywację ;*
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 7.
Kiedy dojechali na miejsce była późna noc. Poszli do domu matki Mateusza, rozpakowali się i zjedli późną kolację. Po posprzątaniu położyli się spać jednak jakoś nie mogli zasnąć i postanowili obejrzeć jakiś film. Skończył się wczesnym rankiem a oni zrobili śniadanie i zaczęli powoli zbierać się do szpitala.
Chłopak do końca nie wiedział co jest jego mamie, bo lekarz nie mógł wyjaśnić wszystkiego dokładnie przez telefon.
-O czym myślisz.?- zapytała nagle Ola.
-Co.?- odpowiedział trochę nie bardzo wiedząc o co pytała.
-O czym tak dumasz.? Jesteś nieobecny duchem.
-O mamie. Nie wiem w jakim jest stanie ani nic.
-To posprzątajmy i jedźmy już.- powiedziała wstając od stołu
-Okej.
Po godzinie byli już w drodze do szpitala. Po przybyciu udali się do gabinetu lekarza prowadzącego.
-Dzień dobry. Ja jestem synem pani Ewy Kowalskiej. Trafiła tu wczoraj do szpitala. Mógłbym się dowiedzieć o stan jej zdrowia i co się dokładnie stało.?
-Dzień dobry. Dobrze, że pan przybył tak szybko. A Pani kim jest.?- zwrócił się do Oli.
-Ja....- zaczęła.
-To moja dziewczyna, bardzo mi zależy żeby była przy tej rozmowie.
-Dobrze, niech zostanie. Ja się nazywam Adam Nowak i jestem jej lekarzem prowadzącym. No nie jest dobrze. Pańska mama miała rozległy zawał i obecnie jest w śpiączce.
-Zawał.? Ona zawsze była okazem zdrowia.
-Podajemy leki, utrzymujemy ją w śpiączce jak już mówiłem i stan jest ciężki ale stabilny.
-Mógłbym do niej zajrzeć?
-Tak ale tylko na chwilę.
-Proszę mnie o wszystkim informować.
-Dobrze, o wszystkim będzie Pan wiedział.
Wyszli z gabinetu i skierowali się w stronę sali wskazanej przez pielęgniarkę spotkaną na korytarzu.
Ola została i czekała aż chłopak wyjdzie od mamy.
Po kilku minutach wyszedł, ale był bardzo zdołowany.
-No i jak.?
-Niedobrze to wygląda.
-Trzeba być dobrej myśli. Nie martw się, ona na pewno z tego wyjdzie. A teraz wracajmy do domu bo i tak nic tu po nas.
-Masz rację- powiedział przytulając ją w pasie i prowadząc w stronę drzwi.
Kiedy dojechali na miejsce była późna noc. Poszli do domu matki Mateusza, rozpakowali się i zjedli późną kolację. Po posprzątaniu położyli się spać jednak jakoś nie mogli zasnąć i postanowili obejrzeć jakiś film. Skończył się wczesnym rankiem a oni zrobili śniadanie i zaczęli powoli zbierać się do szpitala.
Chłopak do końca nie wiedział co jest jego mamie, bo lekarz nie mógł wyjaśnić wszystkiego dokładnie przez telefon.
-O czym myślisz.?- zapytała nagle Ola.
-Co.?- odpowiedział trochę nie bardzo wiedząc o co pytała.
-O czym tak dumasz.? Jesteś nieobecny duchem.
-O mamie. Nie wiem w jakim jest stanie ani nic.
-To posprzątajmy i jedźmy już.- powiedziała wstając od stołu
-Okej.
Po godzinie byli już w drodze do szpitala. Po przybyciu udali się do gabinetu lekarza prowadzącego.
-Dzień dobry. Ja jestem synem pani Ewy Kowalskiej. Trafiła tu wczoraj do szpitala. Mógłbym się dowiedzieć o stan jej zdrowia i co się dokładnie stało.?
-Dzień dobry. Dobrze, że pan przybył tak szybko. A Pani kim jest.?- zwrócił się do Oli.
-Ja....- zaczęła.
-To moja dziewczyna, bardzo mi zależy żeby była przy tej rozmowie.
-Dobrze, niech zostanie. Ja się nazywam Adam Nowak i jestem jej lekarzem prowadzącym. No nie jest dobrze. Pańska mama miała rozległy zawał i obecnie jest w śpiączce.
-Zawał.? Ona zawsze była okazem zdrowia.
-Podajemy leki, utrzymujemy ją w śpiączce jak już mówiłem i stan jest ciężki ale stabilny.
-Mógłbym do niej zajrzeć?
-Tak ale tylko na chwilę.
-Proszę mnie o wszystkim informować.
-Dobrze, o wszystkim będzie Pan wiedział.
Wyszli z gabinetu i skierowali się w stronę sali wskazanej przez pielęgniarkę spotkaną na korytarzu.
Ola została i czekała aż chłopak wyjdzie od mamy.
Po kilku minutach wyszedł, ale był bardzo zdołowany.
-No i jak.?
-Niedobrze to wygląda.
-Trzeba być dobrej myśli. Nie martw się, ona na pewno z tego wyjdzie. A teraz wracajmy do domu bo i tak nic tu po nas.
-Masz rację- powiedział przytulając ją w pasie i prowadząc w stronę drzwi.
***
Tego dnia Olce nie udało się chociaż troszeczkę poprawić humor Mateuszowi, mimo że bardzo się starała.
Gdyby jej mama była w tej samej sytuacji na pewno jej zachowanie niczym by się nie różniło.
Choroba matki chłopaka wystawiła ich , jeszcze dość krótki związek, na dużą próbę. Pomyślała, że jeśli ją przetrwają nic nie zniszczy uczuci, które ich połączyło.
________________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział. Trochę krótki, ale następne będą dłuższe. :)
Jak już jesteś zostaw kom :)
Tego dnia Olce nie udało się chociaż troszeczkę poprawić humor Mateuszowi, mimo że bardzo się starała.
Gdyby jej mama była w tej samej sytuacji na pewno jej zachowanie niczym by się nie różniło.
Choroba matki chłopaka wystawiła ich , jeszcze dość krótki związek, na dużą próbę. Pomyślała, że jeśli ją przetrwają nic nie zniszczy uczuci, które ich połączyło.
________________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział. Trochę krótki, ale następne będą dłuższe. :)
Jak już jesteś zostaw kom :)
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 6.
-Poczekaj tutaj. Wyjdę przed dom i porozmawiam tam spokojnie.
-Okej- powiedziała Ola włączając film.
20 minut później Mateusz przyszedł wyraźnie posmutniały.
-Co się stało.?- dziewczyna od razu to zauważyła.
-Słuchaj musimy się na trochę rozstać.- powiedział patrząc jej w oczy.
-Dlaczego.?- dziewczynie też się popsuł humor.
-Moja mama jest ciężko chora. Muszę jechać się nią zająć.
-W takim razie pojadę z Tobą.
-Ale Ty masz szkołę.
-Wiem, załatwię sobie zwolnienie. Poza tym wystawiają już oceny, nie ma po co chodzić.
-No nie jestem taki pewny, czy Twoja mama się na to zgodzi.
-Myślę, że tak. Nie martw się o to. Pójdę do niej do kuchni i przedstawię sytuację. Zaraz wracam.- powiedziała wybiegając z pokoju.
Po chwili była już w kuchni.
-Mamuś.?- zaczęła.
-Tak Co tam Oluś.?
-Jest taka sprawa. Mama Mateusza jest bardzo chora i trzeba się nią zaopiekować. Pomyślałam, że mogłabym mu pomóc.
-A w szkole już masz jasną sytuację z ocenami.?
-Tak. Tylko jakieś usprawiedliwienie by się przydało.
-Okej, możesz z nim jechać, ja tu wszystko załatwię.
-Dziękuję mamuś. Kocham Cię- powiedziała przytulając mamę i całując w policzek.
Wyszła z kuchni i powiedziała do chłopaka.
-Mogę z Tobą jechać. Mama się zgodziła.
-Bardzo fajnie, że nie będę sam.
-Kiedy jedziemy.?
-Dzisiaj wieczorem. Musimy jeszcze do mnie do domu podjechać.
-No okej to ja się spakuję i możemy jechać do Ciebie- mówiąc to poszła w stronę szafy, wyjęła torbę i zaczęła pakować rzeczy które będą jej potrzebne.
-Jesteś niesamowita- powiedział Mateusz.
-Nie jestem, ja tylko chcę Ci pomóc, bo się w Tobie zakochałam.
-Ja w Tobie też, ale nie znasz mojej mamy i mimo to jedziesz ze mną pomóc w opiece nad nią.
-Oj robię to z miłości. Może akurat polubimy się z Twoją mamą.
-Też tak myślę to bardzo miła osoba. Tylko czasami za dużo powie.
-Spoko też tak często mam. Damy radę- powiedziała przytulając go.
-Z Tobą na pewno Jedziemy już. Zbieraj się.
Wyszli na korytarz, wzięła jeszcze kurtkę, ucałowała mamę i wyszli przed dom.
Po półgodzinie byli już u Mateusza w domu.
-Jak tu masz fajnie- powiedziała przyglądając się obrazom na ścianach i zdjęciom stojącym na szafce.
-To Twoja mama?- zapytała po chwili pokazując zdjęcie jakiejś kobiety.
-Tak to ona. Aha ma na imię Ewa. Wcześniej Ci nie mówiłem, bo wyleciało mi z głowy.
-Dobra zapamiętam. Pakujesz te rzeczy.?
-No tylko nie wiem co jeszcze.
-Poczekaj pomogę Ci.
Zapadła cisza, przez chwilę nie było słychać nic tylko ich oddechy.
-To chyba będzie na tyle- powiedziała Ola.
-Dzięki, zawsze miałem problem z pakowaniem.
-No to teraz ja będę to robić za Ciebie. Może tak być.?
-Jasne skarbie. A teraz chodź bo w końcu wcale nie wyjedziemy.- powiedział biorąc torbę i idąc w stronę drzwi.
Mieli przed sobą około 200 kilometrów do przejechania. Mateusz cieszył się, że nie musi jechać sam, bo nie dałby sobie ze wszystkim rady.
''Taka dziewczyna to skarb"-pomyślał.
-Wiesz co- powiedział.
-No co tam.?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też- odpowiedziała czyniąc go dzięki temu szczęśliwszym.
Ola była bardzo zmęczona wydarzeniami minionego dnia. Zdołowało ją spotkanie z Krystianem i jeszcze choroba matki jej nowego chłopaka. Ile jeszcze złego się wydarzy.?- zapytała samą siebie w myślach.- A może już wystarczy i teraz będzie już tylko dobrze.?- kolejne z pytań nie dawało jej spokoju.
_________________________________________________________________________________|
Kolejny rozdział :) Myślę, że się podoba. ;)) Dzięki Kasia za motywację :)
-Poczekaj tutaj. Wyjdę przed dom i porozmawiam tam spokojnie.
-Okej- powiedziała Ola włączając film.
20 minut później Mateusz przyszedł wyraźnie posmutniały.
-Co się stało.?- dziewczyna od razu to zauważyła.
-Słuchaj musimy się na trochę rozstać.- powiedział patrząc jej w oczy.
-Dlaczego.?- dziewczynie też się popsuł humor.
-Moja mama jest ciężko chora. Muszę jechać się nią zająć.
-W takim razie pojadę z Tobą.
-Ale Ty masz szkołę.
-Wiem, załatwię sobie zwolnienie. Poza tym wystawiają już oceny, nie ma po co chodzić.
-No nie jestem taki pewny, czy Twoja mama się na to zgodzi.
-Myślę, że tak. Nie martw się o to. Pójdę do niej do kuchni i przedstawię sytuację. Zaraz wracam.- powiedziała wybiegając z pokoju.
Po chwili była już w kuchni.
-Mamuś.?- zaczęła.
-Tak Co tam Oluś.?
-Jest taka sprawa. Mama Mateusza jest bardzo chora i trzeba się nią zaopiekować. Pomyślałam, że mogłabym mu pomóc.
-A w szkole już masz jasną sytuację z ocenami.?
-Tak. Tylko jakieś usprawiedliwienie by się przydało.
-Okej, możesz z nim jechać, ja tu wszystko załatwię.
-Dziękuję mamuś. Kocham Cię- powiedziała przytulając mamę i całując w policzek.
Wyszła z kuchni i powiedziała do chłopaka.
-Mogę z Tobą jechać. Mama się zgodziła.
-Bardzo fajnie, że nie będę sam.
-Kiedy jedziemy.?
-Dzisiaj wieczorem. Musimy jeszcze do mnie do domu podjechać.
-No okej to ja się spakuję i możemy jechać do Ciebie- mówiąc to poszła w stronę szafy, wyjęła torbę i zaczęła pakować rzeczy które będą jej potrzebne.
-Jesteś niesamowita- powiedział Mateusz.
-Nie jestem, ja tylko chcę Ci pomóc, bo się w Tobie zakochałam.
-Ja w Tobie też, ale nie znasz mojej mamy i mimo to jedziesz ze mną pomóc w opiece nad nią.
-Oj robię to z miłości. Może akurat polubimy się z Twoją mamą.
-Też tak myślę to bardzo miła osoba. Tylko czasami za dużo powie.
-Spoko też tak często mam. Damy radę- powiedziała przytulając go.
-Z Tobą na pewno Jedziemy już. Zbieraj się.
Wyszli na korytarz, wzięła jeszcze kurtkę, ucałowała mamę i wyszli przed dom.
Po półgodzinie byli już u Mateusza w domu.
-Jak tu masz fajnie- powiedziała przyglądając się obrazom na ścianach i zdjęciom stojącym na szafce.
-To Twoja mama?- zapytała po chwili pokazując zdjęcie jakiejś kobiety.
-Tak to ona. Aha ma na imię Ewa. Wcześniej Ci nie mówiłem, bo wyleciało mi z głowy.
-Dobra zapamiętam. Pakujesz te rzeczy.?
-No tylko nie wiem co jeszcze.
-Poczekaj pomogę Ci.
Zapadła cisza, przez chwilę nie było słychać nic tylko ich oddechy.
-To chyba będzie na tyle- powiedziała Ola.
-Dzięki, zawsze miałem problem z pakowaniem.
-No to teraz ja będę to robić za Ciebie. Może tak być.?
-Jasne skarbie. A teraz chodź bo w końcu wcale nie wyjedziemy.- powiedział biorąc torbę i idąc w stronę drzwi.
Mieli przed sobą około 200 kilometrów do przejechania. Mateusz cieszył się, że nie musi jechać sam, bo nie dałby sobie ze wszystkim rady.
''Taka dziewczyna to skarb"-pomyślał.
-Wiesz co- powiedział.
-No co tam.?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też- odpowiedziała czyniąc go dzięki temu szczęśliwszym.
Ola była bardzo zmęczona wydarzeniami minionego dnia. Zdołowało ją spotkanie z Krystianem i jeszcze choroba matki jej nowego chłopaka. Ile jeszcze złego się wydarzy.?- zapytała samą siebie w myślach.- A może już wystarczy i teraz będzie już tylko dobrze.?- kolejne z pytań nie dawało jej spokoju.
_________________________________________________________________________________|
Kolejny rozdział :) Myślę, że się podoba. ;)) Dzięki Kasia za motywację :)
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 5.
Przebudziła się w nocy, przebrała w piżamę, przykryła Mateusza kocem i poszła dalej spać. Rano strasznie bolała ją głowa, a gdy przypomniała sobie wczorajsze wydarzenia, odechciało jej się wszystkiego. Jednak dzięki miłemu panu kierowcy, który całą noc spał obok niej, zaczęła odzyskiwać dawną chęć do życia.
Zrobił jej śniadanie, a potem postanowili posprzątać i pójść na spacer. Przy okazji ugotowali też obiad.
Mama była bardzo zadowolona, ale też martwiła się o Olę i postanowiła z nią porozmawiać.
-Córeczko co Ty wyprawiasz.?- zaczęła.
-Ale mamo o co Ci chodzi.?
-Rozstałaś się z Krystianem i już masz nowego chłopaka. Tak nie można.
-Mi mówisz, że nie można? A jak on przez 4 miesiące miał jakąś panienkę na boku to było dobrze.?
-Nic nie wiedziałam.
-Ja też nie, wczoraj się dowiedziałam. Dosłownie przez przypadek jak byłam z Matim na kawie. Myślisz, że to miło widzieć kogoś z kim było się tak długo w towarzystwie innej dziewczyny.?
-Nie, nie miło.
-No właśnie. Więc mi nie wyrzucaj, że to ja jestem ta zła, bo to nieprawda.
-W takim razie już wiem o co poszło i przepraszam, że tak naskoczyłam, ale martwię się o Ciebie.
-Dobrze mamo, rozumiem.- powiedziała i przytuliła ją.- A teraz pozwól, że pójdziemy z Mateuszem na spacer.
-No dobrze idźcie.
***
Poszli w stronę wsi i po paru minutach okazało się, że to był bardzo zły pomysł. Spotkali Krystiana, który akurat był u mechanika.
-O nie- powiedziała Ola i gwałtownie przystanęła.
-Co się dzieje.?- zapytał patrząc w tym kierunku co ona- No chyba nie będziemy się ukrywać przed nim.? On jakoś wczoraj nie miał skrupułów.
-Masz rację. Idziemy- powiedziała ruszając i ciągnąc chłopaka za rękę.
Oczywiście Krystian nie omieszkał skomentować nowego związku dziewczyny.
-O proszę proszę... Kogo my tu mamy.?
-Jakiś problem.?- zapytała Olka.
-Tak i to ogromny. Mi wyrzucasz romanse a sama co robisz.?
-Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie miałam dwóch chłopaków w czasie naszego związku, który wczoraj się zakończył. Przypominam przez Ciebie.
-To nasz związek się zakończył.?
-A co myślałeś, że Ci wybaczę.? Bo co przez 4 miesiące myliłeś dziewczynę.? Ogarnij się człowieku.
-No dobra, w takim razie życzę szczęścia z nim- powiedział obrzucając Mateusza zawistnym a zarazem zazdrosnym spojrzeniem.
-Spadaj, mam gdzieś Twoje "szczęścia". Idź do tej swojej panienki.
-A pójdę. Cześć.
-Żegnam.- powiedziała mijając go.
Poczekała aż odejdą na bezpieczną odległość i powiedziała
-Jaka ulga, wszystko mu wyrzuciłam i od razu lepiej.
-Widzisz, a tak chciałaś zawracać.
-Dzięki Tobie tego nie zrobiłam. Po raz kolejny Twoja dobra rada. Dziękuję- powiedział całując go.
-Proszę. A za co ten całus.?
-Za to, że pojawiłeś się w odpowiednim momencie mojego życia i pozwoliłeś mi przejrzeć na oczy.
-Bardzo odpowiedni moment. Taki przeskok od jednego do drugiego.
-Przecież tak lepiej. On ma pocieszenie, ja też. Jesteśmy kwita. Teraz to będziesz miał ze mną ciężko.
-Dlaczego.?
-Mam trudny charakter.
-A ja mam na niego sposób.- powiedział tajemniczo.
-A jaki.?
-Na przykład taki- po tych słowach wziął ją na ręce i pocałował.- Ale mam wiele innych.
-Koniecznie musisz mi je pokazać.
-Mamy przed sobą dużo czasu.
-Postaw mnie - powiedziała. -Jak dużo czasu.?- dodała
-Całe życie i jeden dzień dłużej.
-Piękna perspektywa. Powiem Ci coś.
-No dajesz.
-Jestem głodna.
Chłopak zaczął się śmiać.
-To chodź mój kochany głodomorze, wracamy w takim razie- powiedział.
Zawrócili trzymając się za ręce i śmiejąc.
Zjedli obiad i postanowili obejrzeć film. Jednak przerwał im telefon...
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że się spodoba. Kasia dzięki za pełne motywacji komentarze. :) Kolejny jutro jak znajdę chwilkę czasu :)
Przebudziła się w nocy, przebrała w piżamę, przykryła Mateusza kocem i poszła dalej spać. Rano strasznie bolała ją głowa, a gdy przypomniała sobie wczorajsze wydarzenia, odechciało jej się wszystkiego. Jednak dzięki miłemu panu kierowcy, który całą noc spał obok niej, zaczęła odzyskiwać dawną chęć do życia.
Zrobił jej śniadanie, a potem postanowili posprzątać i pójść na spacer. Przy okazji ugotowali też obiad.
Mama była bardzo zadowolona, ale też martwiła się o Olę i postanowiła z nią porozmawiać.
-Córeczko co Ty wyprawiasz.?- zaczęła.
-Ale mamo o co Ci chodzi.?
-Rozstałaś się z Krystianem i już masz nowego chłopaka. Tak nie można.
-Mi mówisz, że nie można? A jak on przez 4 miesiące miał jakąś panienkę na boku to było dobrze.?
-Nic nie wiedziałam.
-Ja też nie, wczoraj się dowiedziałam. Dosłownie przez przypadek jak byłam z Matim na kawie. Myślisz, że to miło widzieć kogoś z kim było się tak długo w towarzystwie innej dziewczyny.?
-Nie, nie miło.
-No właśnie. Więc mi nie wyrzucaj, że to ja jestem ta zła, bo to nieprawda.
-W takim razie już wiem o co poszło i przepraszam, że tak naskoczyłam, ale martwię się o Ciebie.
-Dobrze mamo, rozumiem.- powiedziała i przytuliła ją.- A teraz pozwól, że pójdziemy z Mateuszem na spacer.
-No dobrze idźcie.
***
Poszli w stronę wsi i po paru minutach okazało się, że to był bardzo zły pomysł. Spotkali Krystiana, który akurat był u mechanika.
-O nie- powiedziała Ola i gwałtownie przystanęła.
-Co się dzieje.?- zapytał patrząc w tym kierunku co ona- No chyba nie będziemy się ukrywać przed nim.? On jakoś wczoraj nie miał skrupułów.
-Masz rację. Idziemy- powiedziała ruszając i ciągnąc chłopaka za rękę.
Oczywiście Krystian nie omieszkał skomentować nowego związku dziewczyny.
-O proszę proszę... Kogo my tu mamy.?
-Jakiś problem.?- zapytała Olka.
-Tak i to ogromny. Mi wyrzucasz romanse a sama co robisz.?
-Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie miałam dwóch chłopaków w czasie naszego związku, który wczoraj się zakończył. Przypominam przez Ciebie.
-To nasz związek się zakończył.?
-A co myślałeś, że Ci wybaczę.? Bo co przez 4 miesiące myliłeś dziewczynę.? Ogarnij się człowieku.
-No dobra, w takim razie życzę szczęścia z nim- powiedział obrzucając Mateusza zawistnym a zarazem zazdrosnym spojrzeniem.
-Spadaj, mam gdzieś Twoje "szczęścia". Idź do tej swojej panienki.
-A pójdę. Cześć.
-Żegnam.- powiedziała mijając go.
Poczekała aż odejdą na bezpieczną odległość i powiedziała
-Jaka ulga, wszystko mu wyrzuciłam i od razu lepiej.
-Widzisz, a tak chciałaś zawracać.
-Dzięki Tobie tego nie zrobiłam. Po raz kolejny Twoja dobra rada. Dziękuję- powiedział całując go.
-Proszę. A za co ten całus.?
-Za to, że pojawiłeś się w odpowiednim momencie mojego życia i pozwoliłeś mi przejrzeć na oczy.
-Bardzo odpowiedni moment. Taki przeskok od jednego do drugiego.
-Przecież tak lepiej. On ma pocieszenie, ja też. Jesteśmy kwita. Teraz to będziesz miał ze mną ciężko.
-Dlaczego.?
-Mam trudny charakter.
-A ja mam na niego sposób.- powiedział tajemniczo.
-A jaki.?
-Na przykład taki- po tych słowach wziął ją na ręce i pocałował.- Ale mam wiele innych.
-Koniecznie musisz mi je pokazać.
-Mamy przed sobą dużo czasu.
-Postaw mnie - powiedziała. -Jak dużo czasu.?- dodała
-Całe życie i jeden dzień dłużej.
-Piękna perspektywa. Powiem Ci coś.
-No dajesz.
-Jestem głodna.
Chłopak zaczął się śmiać.
-To chodź mój kochany głodomorze, wracamy w takim razie- powiedział.
Zawrócili trzymając się za ręce i śmiejąc.
Zjedli obiad i postanowili obejrzeć film. Jednak przerwał im telefon...
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że się spodoba. Kasia dzięki za pełne motywacji komentarze. :) Kolejny jutro jak znajdę chwilkę czasu :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)